"Powinniśmy rozważyć obniżenie składki do OFE z 7 do 2 proc. - zaproponowała wczoraj w siedzibie BCC minister pracy Jolanta Fedak."
"Każdy Polak odkłada dziś 19,5 proc. ze swojej pensji na przyszłą emeryturę. Co miesiąc ok. 600 zł, przy zarobkach 3 tys. Część tych pieniędzy idzie do ZUS (12,2 proc.), a reszta (7,3 proc.) do prywatnych otwartych funduszy emerytalnych."
"Nieoficjalnie wiadomo, że pomysł popiera minister finansów Jacek Rostowski. Chciałby obniżyć wysokość składki przekazywanej do OFE przynajmniej na jakiś czas - np. na dwa lata. Miał już w tej sprawie sondować kolegów z rządu. Przekonywał, że na taki krok zdecydowały się m.in. Słowacja i pogrążone w kryzysie kraje bałtyckie. Nie udało się nam wczoraj uzyskać komentarza ministra Michała Boniego, szefa doradców premiera Tuska."
Źródło: http://wyborcza.pl/1,75248,7189449,link.html
Update: pojawili się pierwsi wrogowie obniżenia składki.
"Pomysł na obniżenie składki do OFE nie jest ani nowy, ani nowatorski. Od wielu miesięcy pojawia się w kuluarach rządowych. Minister Finansów myślał o ograniczeniu składki do OFE na 2-3 lata. Mniej pieniędzy trafiających do OFE oznaczałoby automatycznie niższy deficyt zarządzanego przez ZUS Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Wtedy można byłoby obniżyć budżetową dotację do emerytur."
"Obniżenie składek byłoby błędem. Wzrósłby procentowo udział kosztów administracyjnych państwa, spadłoby zaufanie do reformy, podważona byłaby wiarygodność rządu jako partnera sektora prywatnego. Poza tym rzeczywisty bilans państwa wcale nie zmieni się, tylko księgowe rozliczenie — uważa Michał Rutkowski z Banku Światowego, współautor koncepcji reformy emerytalnej"
"Prof. Marek Góra z SGH, współautor koncepcji reformy emerytalnej, nie wierzy, że tak niedobre społecznie propozycje, jak obniżenie składki do OFE mogą być proponowane przez ministerstwo pracy. — Polski system emerytalny działa dobrze i nie ma powodów do przeprowadzania w nim rewolucji — mówi Marek Góra."
"[Zdaniem minister pracy, Jolanty Fedak] powinniśmy czerpać z doświadczeń Szwecji, gdzie 2,5 proc. składki idzie do prywatnych instytucji.
[Zdaniem Krzysztofa Lutostańskiego, eksperta rynku emerytalnego, byłego prezesa Bankowego PTE] porównanie polskiego i szwedzkiego systemu nie jest dobre. Poziom emerytur w tym skandynawskim kraju jest znacznie wyższy niż w Polsce. Szwedzi mogą dzielić składkę między wiele funduszy z listy kilkuset. Z kolei w Polsce cała ona trafia do jednego z 14 działających funduszy emerytalnych. Poza tym mniej pieniędzy płynących do OFE niekorzystnie wpłynie też na giełdę, która dziś w dużym stopniu opiera się na inwestycjach OFE."
Źródło: http://www.rp.pl/artykul/383542_Eksperci_krytykuja_nizsza_skladke_do_OFE.html
Dzięki schymeck za linka!
Komentarz Roberta Gwiazdowskiego