Trzeci dzień polskiej prezydencji, nasz najlepszy na świecie minister finansów zostaje wyłączony z dyskusji nt. Grecji. Ponieważ mimo, że Polska "przewodzi unii", mimo że daje pieniądze na kryzys grecki (mimo że nie musi), nie ma nic do powiedzenia, gdy rozmawiają starsi. To by tłumaczyło, dlaczego resztę spotkania przesiedział w trybie read-only.
A ja mam znajomych, którzy święcie wierzą, że prezydentura da możliwości, umocni i stworzy dalsze perspektywy. Poważnie.
torero - 04 lipca 2011 09:41:23
Bo tak będzie. Liczy się entuzjazm i uczestnictwo a eurosceptycyzm to wstyd i zły bekrałnd kulturowy.
http://www.wykop.pl/link/800559/fakty-po-faktach-bosak-i-richardson/
klisu
- 04 lipca 2011 10:25:27
A czemu niby Rostowski miałby być dopuszczony do dyskusji ministrów finansów strefy euro? O ile mi wiadomo, Polska w strefie euro jeszcze nie jest, więc raczej logiczne, że nie mamy w niej prawa głosu.
Cichy
- 05 lipca 2011 21:04:33
A czemu Polska poręcza greckie długi? O ile mi wiadomo, Polska w strefie euro jeszcze nie jest, więc raczej logiczne, że nie powinniśmy poręczać greckich robionych w strefie euro.
klisu
- 05 lipca 2011 21:31:27
Cichy, dawno podejrzewałem, że można Ci wcisnąć prawie każdy kit, ale że aż taki, to jednak nie... wg Ciebie "partycypacja w pomocy", czy jak tam teraz zwą wyskoczenie lekką rączką z Twoich i moich paru euro, nie daje nam absolutnie żadnego prawa?...
Mam do sprzedania paryski Łuk Triumfalny po okazyjnej cenie, z gwarancjami EBC i certyfikatem autentyczności, jesteś zainteresowany?... 
torero - 05 lipca 2011 21:46:21
Czemu tu nie ma 'lubiemto' pod komentarzami? 
klisu
- 05 lipca 2011 21:49:38
O ile mi wiadomo, Polska z ani jednego euro na rzecz Grecji jak dotąd nie wyskoczyła, ani wyskakiwać nie planuje, jeśli nie zrobi tego cała UE. A nawet gdyby, to i tak nie wiem, czemu miałoby nam to dawać prawo głosu w strefie euro.
Cichy
- 05 lipca 2011 22:06:32
A gwarancje to pies? W najlepszym razie - zamrożenie gotówki, w najgorszym - gwarancje w plecy.
Dokapitalizowujesz bankruta [niechby i gwarancją] szmalem, którego sam nie masz, i nie widzisz niczego niestosownego w tym, że nawet jako chwilowemu przewodniczącemu zebrania nie pozwolą Ci decydować o swoich pieniądzach. Tischnerowski homo sovieticus to przy Tobie wzór wolnościowca i samodzielnego myślenia.
torero - 05 lipca 2011 22:44:36
@torero: po to jesteśmy w Unii, żeby mądrzejsi mogli decydować za nas, tak żeby głupie polaczki nie narobiły sobie wstydu.
Może jestem nudny, ale musimy pamiętać, że najważniejsze jest żeby nie śmiali się z nas za granicą. I żeby nie odwracać się tyłem do Europy - chociaż to już ciut zalatuje homofobią.
Bartini
- 05 lipca 2011 23:06:45
a tymczasem w Portugalii: http://www.rp.pl/artykul/683629-Moody-s-tnie-rating-Portugalii.html
Kiedy poręczymy portugalskie długi?
klisu
- 06 lipca 2011 00:07:19
@Klisu: zaraz gdy tylko będziemy mieli absolutną pewność, że wskutek działań naszych polityków nie będziemy absolutnie narażeni na decydowanie o własnych, pożyczonych komuśtam pieniądzach.
Wasalizm genetyczny, psiakrew. Idę wykupić całostronicowe ogłoszenie o sprzedaży tego Łuku Triumfalnego w "Gazecie Wyborczej", a zaraz potem zatrudnić asystentkę do odbierania telefonów, bo widać nie opędzę się od chętnych.
torero - 06 lipca 2011 10:15:10
@torero
> A gwarancje to pies?
Przypomnij mi, jakie gwarancje daliśmy Grecji, na jakie kwoty?
> nie widzisz niczego niestosownego w tym, że nawet jako chwilowemu przewodniczącemu zebrania nie pozwolą Ci decydować o swoich pieniądzach.
Konferencja dotyczyła pomocy PAŃSTW STREFY EURO dla Grecji, więc nie o naszych pieniądzach tam decydowano.
@Bartini
Ach, jacy my biedni i prześladowani jesteśmy. Ale pocieszę Cię: przedstawiciel Wielkiej Brytanii nie brał udziału w dyskusji nawet w trybie read-only. Wierzę, że się domyślisz, dlaczego.
Cichy
- 06 lipca 2011 20:08:08
> Przypomnij mi, jakie gwarancje daliśmy Grecji, na jakie kwoty?
250 mln euro.
http://www.money.pl/gospodarka/unia-europejska/wiadomosci/artykul/bedzie;pomoc;dla;grecji;tusk;obiecuje;ze;polska;tez;sie;dolozy,164,0,852644.html
Ty tak poważnie nie wiedziałeś?
> Konferencja dotyczyła pomocy PAŃSTW STREFY EURO dla Grecji, więc nie o naszych pieniądzach tam decydowano.
Kurwa, no. Sorry wszyscy, naprawdę już odpadam [rzucającego mnie mięsem na joggerze widzicie chyba pierwszy raz, ale i okazja nie od macochy, nawet jak na flejma].
Bitowo proszę: uważasz, że konstrukcja, w myśl której nie proszą nas na spęd eurozony, boć do niej nie należym, co jednakowoż kompletnie NIE PRZESZKADZA NIKOMU w naszym udziale w pomocy w gwarancjach dla Grecji POMIMO owego niebycia w eurozonie, jest OK i nie można mieć do niej żadnych zastrzeżeń? TYLKO dlatego, że do ściepy zaprosili wszystkich, a do decydowania - nie?
Powiesz, że tak, i skończymy dyskusję, naprawdę. Powiesz, że jednak niekoniecznie... i przywrócisz mi wiarę w rodzaj ludzki.
torero - 06 lipca 2011 20:37:50
> 250 mln euro.
O tej sumie na razie "jest mowa", a ja pytam, jakie gwarancje DALIŚMY. Bo z tego co się orientuję, jak dotąd w sprawie Grecji nie kiwnęliśmy palcem, jeśli nie liczyć obietnic.
> uważasz, że konstrukcja, w myśl której nie proszą nas na spęd eurozony, boć do niej nie należym, co jednakowoż kompletnie NIE PRZESZKADZA NIKOMU w naszym udziale w pomocy w gwarancjach dla Grecji POMIMO owego niebycia w eurozonie, jest OK i nie można mieć do niej żadnych zastrzeżeń?
Zaraz, zaraz. GWARANCJE dla Grecji, a POMOC FINANSOWA dla Grecji, to dwie różne rzeczy. Polska obiecuje udział w gwarancjach (podobnie jak WSZYSTKIE kraje UE), natomiast z pomocą finansową (udzielaną WYŁĄCZNIE przez państwa strefy euro) nie mamy nic wspólnego i raczej nie zamierzamy mieć. A na spotkaniu, o którym mówimy, dyskutowano o pomocy finansowej, nie o gwarancjach, więc NIKT spoza strefy euro nie miał tam nic do gadania. Czy wyrażam się dostatecznie jasno, czy może trzeba więcej dużych liter?
Cichy
- 06 lipca 2011 21:05:10
> O tej sumie na razie "jest mowa", a ja pytam, jakie gwarancje DALIŚMY. Bo z tego co się orientuję, jak dotąd w sprawie Grecji nie kiwnęliśmy palcem, jeśli nie liczyć obietnic.
Sugerujesz, że umiłowany premier rzuca słowa na wiatr? My co prawda doskonale o tym wiemy, ale takie stwierdzenie w ustach Fanboya#1 to jednak pewne novum.
Na szczęście się tylko zadeklarował, ale w nieudanej "interwencji" nie ma ani krzty jego zasługi, Opatrzność czuwa nad niepełnosprytnymi:
http://pb.pl/a/2011/06/24/Pomoc_dla_Grecji_nie_bedzie_gwarancji_beda_pozyczki
"Nieoficjalnie PAP dowiedziała się w piątek, że nie chodzi tylko o sprzeciw Wielkiej Brytanii i Czech. Te dwa kraje razem nie mają bowiem wymaganej mniejszości blokującej. Wątpliwości mają też niektóre państwa strefy euro, które nie chcą angażowania Komisji Europejskiej w cały proces przyznawania pakietu. Wolą, by pomoc miała formę bilateralnych gwarancji w ramach strefy euro."
Na ile udało mi się wyguglać, decyzje w obrębie EFSM zapadają kwalifikowaną większością głosów, więc oczywiście przeciw musiał być ktoś jeszcze. Tusk oczywiście był za, stać nas.
> GWARANCJE dla Grecji, a POMOC FINANSOWA dla Grecji, to dwie różne rzeczy.
W sensie formalnym [dwa różne strumienie pieniędzy] masz rację. W sensie księgowym... bredzisz. Gwarancja JEST pomocą finansową, czy się to komuś podoba, czy nie. W razie konieczności wypłaty tejże gwarancji jest to oczywiste [i pod uwagę brać to należy, inaczej gwarancje nie byłyby w ogóle potrzebne], wcześniej - również. Gwarancja obciąża budżet na podobnej zasadzie, jak [w dużym skrócie] odpisy na nieściągalne należności w bilansie zmniejszają zysk i np. dywidendę POMIMO tego, że w zasadzie również nic o ich nieściągalności nie wiemy pewnego, a jedynie bierzemy to pod uwagę.
Że było to zebranie eurozony, to oczywiście rozumiem. Rozumiem również, że w Polsce nie ma euro. Ale czy Ty rozumiesz sens mojego pytania z przedostatniego akapitu z poprzedniego komcia, śmiem wątpić. Chyba, że konstrukcja typu "do udziału w mechanizmie EFSM zobowiązane są wszystkie państwa członkowskie Unii Europejskiej" wyłącza Ci automagicznie ośrodek myślenia krytycznego o odpowiedzialności poszczególnych państw w kontekście posiadania bądź nieposiadania euro.
torero - 07 lipca 2011 10:39:18
> Sugerujesz, że umiłowany premier rzuca słowa na wiatr?
Sugeruję, że jak już się pienisz i bluzgasz, że Polska dała gwarancje, a oni tego nie doceniają, to wypadałoby chociaż opierać to święte oburzenie na twardych faktach, a nie na zapowiedziach, z których - jak sam przyznajesz w kolejnym akapicie - nic nie wynikło.
> W sensie formalnym [dwa różne strumienie pieniędzy] masz rację. W sensie księgowym... bredzisz. Gwarancja JEST pomocą finansową, czy się to komuś podoba, czy nie.
No to w miejsce "pomocy finansowej" w moim komentarzu wstaw sobie "bezpośrednią pomoc gotówkową", czy jak tam to w księgowości nazywają. Dla mojego wywodu nie ma to znaczenia - niezależnie od nazwy, kasa wypłacana Grecji przez kraje eurolandu to nie to samo co gwarancje, w których Polska miała uczestniczyć, więc nie ma żadnego powodu, dla którego Rostowski miałby dostać na tym spotkaniu prawo głosu. Przyznasz chyba, że kilka słów Tuska to jakby ciut za mało, żeby rościć sobie prawa do współdecydowania o działaniach eurolandu.
Cichy
- 07 lipca 2011 20:20:53
> Sugeruję, że jak już się pienisz i bluzgasz,
Sorry, poniosło mnie. Choć oczywiście to się nie odstanie.
> że Polska dała gwarancje, a oni tego nie doceniają,
Nie Polska, tylko Donald Tusk. Za konkretnymi decyzjami stoją konkretni ludzie.
> to wypadałoby chociaż opierać to święte oburzenie na twardych faktach, a nie na zapowiedziach, z których - jak sam przyznajesz w kolejnym akapicie - nic nie wynikło.
Decyzją Tuska była chęć roztrwonienia paru milionów. To, że mu się to nie udało, nijak nie jest jego zasługą. Jeśli złodziej zwieje w trakcie skoku, bo nadjechało jakieś auto albo gospodarz nieoczekiwanie założył alarm, czy zmienia to naszą złodzieja ocenę?
> No to w miejsce "pomocy finansowej" w moim komentarzu wstaw sobie "bezpośrednią pomoc gotówkową", czy jak tam to w księgowości nazywają.
Niczego nie będę wstawiał. Właśnie przez takie "wstawianie" robi się statystycznym wodę z mózgu. Wystarczy zrobić przeksięgowanie albo dodruk pieniędzy nazwać np. quantitive easing i już lemingi dostają ejakulacji, że rząd pomaga i ogólnie jest miły i uczynny.
> Dla mojego wywodu nie ma to znaczenia - niezależnie od nazwy, kasa wypłacana Grecji przez kraje eurolandu to nie to samo co gwarancje, w których Polska miała uczestniczyć, więc nie ma żadnego powodu, dla którego Rostowski miałby dostać na tym spotkaniu prawo głosu.
Najwidoczniej jednak mimo wszystko minfinowie eurolandu mają większe poczucie przyzwoitości od Twojego, bo Vincenta w końcu zaprosili:
http://finanse.wnp.pl/rostowski-zaproszony-na-posiedzenie-eurogrupy,145174_1_0_0.html
torero - 14 lipca 2011 22:40:11
> Nie Polska, tylko Donald Tusk. Za konkretnymi decyzjami stoją konkretni ludzie.
To czemu się czepiasz o Rostowskiego? On przecież nie jest Tuskiem, więc według tej logiki żadne prawa by mu się nie należały, nawet gdyby Tusk sypnął miliardami.
> Decyzją Tuska była chęć roztrwonienia paru milionów. To, że mu się to nie udało, nijak nie jest jego zasługą. Jeśli złodziej zwieje w trakcie skoku, bo nadjechało jakieś auto albo gospodarz nieoczekiwanie założył alarm, czy zmienia to naszą złodzieja ocenę?
I co w związku z tym - kogoś w eurolandzie ma to wzruszyć?
> Najwidoczniej jednak mimo wszystko minfinowie eurolandu mają większe poczucie przyzwoitości od Twojego, bo Vincenta w końcu zaprosili
W trybie read-only, tak samo jak poprzednio. Cóż to się stało, że wtedy zmieszałeś ich za to z błotem, a teraz chwalisz?
Cichy
- 16 lipca 2011 11:14:51
> To czemu się czepiasz o Rostowskiego?
Cytat proszę, gdzie się o tego Rostowskiego czepiam.
> On przecież nie jest Tuskiem, więc według tej logiki żadne prawa by mu się nie należały, nawet gdyby Tusk sypnął miliardami.
Przecież to proste. Tusk wyrwał się przed szereg z imienia i nazwiska, to była jego decyzja. A zaoferował nie swoje pieniądze, tylko budżetowe, więc winien tam pojechać ktokolwiek, będący reprezentantem naszych pieniędzy - Vincent o tyle jest / był najadekwatniejszy, że mówimy o zjeździe minfinów.
> I co w związku z tym - kogoś w eurolandzie ma to wzruszyć?
Napisałeś, żebym swoje oburzenie opierał na faktach, bo przecież z tej pomocy nic nie wyszło. Odpisałem, że bezsprzeczną winą Tuska jest wyskok przed szereg, a nieudzielenie tej pomocy nie jest jego nijaką zasługą, na co otrzymuję zdanie "i co w związku z tym, czy kogoś w eurolandzie ma to wzruszyć"? Wrócę do tego akapitu po kawie, może wtedy uda mi się tu znaleźć sens i spójność.
> W trybie read-only, tak samo jak poprzednio.
Link prosz.
torero - 18 lipca 2011 09:08:29
> Cytat proszę, gdzie się o tego Rostowskiego czepiam.
Zdawało mi się, że cała ta rozmowa dotyczy potraktowania go przez reprezentantów strefy euro, a Ty stoisz na stanowisku, że traktowanie było niewłaściwe. Coś przegapiłem?
> Tusk wyrwał się przed szereg z imienia i nazwiska, to była jego decyzja. A zaoferował nie swoje pieniądze, tylko budżetowe, więc winien tam pojechać ktokolwiek, będący reprezentantem naszych pieniędzy
Gdyby premier jakiegoś kraju zaoferował Polsce poręczenie długu w kwocie np. 10 mln złotych, też byłbyś taki chętny do wpuszczania ichniego ministra finansów na posiedzenie polskiego rządu, nawet mimo tego, że do poręczenia koniec końców nie doszło, czy jednak byś uznał, że to lekka przesada? Tak szczerze, zerojedynkowo.
> Link prosz.
Przepraszam, coś mi się pokręciło - w tym spotkaniu Rostowski ostatecznie nie wziął udziału nawet w trybie read-only, bo niektóre państwa eurolandu zgłosiły sprzeciw:
http://tvp.info/informacje/biznes/posiedzenie-eurogrupy-bez-rostowskiego/4863583
Cichy
- 18 lipca 2011 20:11:58
!Ona (0/0)