Przykryj się kołdrą synku, opowiem Ci na dobranoc bajkę...
Wyobraź sobie rodzinę, ale nie 2+2, tylko ród mocno zżytych ze sobą osobników. Seniorzy wpadli na pomysł, że życie lubi zaskakiwać i warto zgromadzić trochę żywej gotówki na czarną godzinę. Idee mieli następującą: każdy członek familii będzie wpłacał co miesiąc stałą kwotę na konto X. W razie problemów finansowych, każdy będzie mógł się zgłosić do Skarbnika, który pożyczy uzasadnioną kwotę na procent o wiele mniejszy niż bank. Ot, Seniorzy czytali Heinleina.
Wnuczek Donald, zjawia się u Najbardziej Doświadczonych Seniorów (Rada Skarbnika) i mówi: "Kochani Dziadkowie! Jako Skarbnicy, dobrze wiecie jak cenię rozwój osobisty i jak często korzystam z pomocy rodzinnej. Dostrzegłem niedawno, że nasz rodzinny kredyt ma pewien feler. Otóż, czasy się zmieniają, często trzeba działać szybko, jest okazja, można pomnażać mamonę... Znaczy, czas udzielania pożyczki rodzinnej jest zbyt zbiurokratyzowany. Dlaczego macie się męczyć, zastanawiać nad każdym moim interesem? Jak mówiłem, korzystam z pożyczki od lat i zawsze oddaje z dodatkowym procentem. Jak łatwiejsze byłoby, gdybym po prostu dostał hasła do konta? Nie, nie, tu chodzi o reformowanie systemu, a nie większą pożyczkę. Proponuje takie zmiany. Dajecie mi dostęp do konta. Jest biznes - biorę pieniądze ALE, uczciwie zastrzegam, zapisuje sobie w notesie - tyle zabrałem, tyle oddam, a i jeszcze procent dam, średnio tyle co można zarobić inwestując. Albo może szczegóły później. Nie, Babciu, ten pan co pytał o wnuka i pieniądze to Marek, wygłupiał się. Mnie chodzi o to, by na koncie było coraz więcej pieniędzy. A Wasze, co by nie mówić, staromodne metody wiążą mi ręce..."
I tak wnuczek Donald przekonywał Seniorów do dania mu haseł do kont. Co się stało dalej? Czy wnuczek, mimo wcześniejszej spirali długów porównywalnej z wujkiem Gierki... wujkiem Gienkiem, po otrzymaniu pieniędzy stanął na nogi i stał się rekinem finansiery, a jego rodzinie wiodło się coraz lepiej? Cóż, śpisz już. Czyżbyś chciał uniknął koszmarów?