Jeśli narkotyki będą legalne, zaćpamy się na śmierć. Jeśli broń będzie legalna, zastrzelimy się nawzajem. Jeśli nie będzie przymusu oszczędzania, umrzemy z głodu na starość.
Oczywiście, nie my, inteligentna elita tego kraju, tylko ci kretyni, których musimy chronić przed samymi sobą. To nasz moralny obowiązek, opiekowanie się gorszymi. Zresztą, nie powinniśmy używać takich słów. Tak jak dziecko nie wie, co jest dobre, a co złe, należy ich wychowywać, wskazywać prawidłową drogę, cywilizować.
Miało być ironicznie, ale nie mogę znaleźć argumentów by pokazać zło tkwiące w tym myśleniu. Owszem, teoria wychodzi z mylnych przesłanek. 80% nie będzie ćpać, 98% nie zabije nikogo z legalnej broni, normalni synowie będą utrzymywać swoich rodziców. Ale od zawsze silniejszy dyktował warunki słabszym. To, że dzisiejszym nawigatorom udaje się kształtować kierunek, mówi jedno: są lepsi od nas, wolnościowców. Mają motywującą moralność, by zmieniać świat globalnie. My mamy co najwyżej tyle motywacji, by uzyskiwać wolność lokalnie.
!Ona (0/0)