Chcieć kogoś, komu można położyć głowę na kolanach i z zamkniętymi oczyma wyznać swoje słabości i wady. Rozluźnić całą swoją obronę, wypowiedzieć to, co świadomie nieświadomie jest odpychane, omijane. Wszystkie te tematy, których nawykiem jest, że myśli kierują na inny tor. Wymyśl przykład Ty. Jeśli nie możesz, jeśli czujesz te myśli ulotne, zaczynające się wypowiadać, ale po chwili zapomniane. Też to masz. Ale nie to jest ważne. Ważne jest mieć, bądź może tylko chcieć mieć. Bo bliźniaczo, chcieć czegoś innego. Chcieć być dla kogoś kimś doskonałym, starać się być. Dla kogo? Przecież taki wysiłek, taki ogrom pracy można zrobić tylko dl... Dla siebie być najgorszym, dla kogoś najlepszym? Ha! Skoro jedna teoria kłóci się z drugą, któraś musi być fałszywa. Doszedłem do wniosku, że obie są.
* * *
Mój wymarzony hipermarket? Posiada ukryty pokój. Przyciemniona sala, nie opuszczona, lecz wchodząc nie zwrócisz uwagi na innych. Usiądziesz w fotelu, zamkniesz oczy i wsłuchując się w smutną melodię fortepianu zastanowisz się nad tym, dlaczego tu jesteś. Tu, w hipermarkecie, tu na Ziemi. Co powinieneś zjeść, dlaczego powinieneś jeść. Obawiam się, że pewien marketoid postawiłby tam stojak z tabletkami na ból głowy. Taki jak stoi przy kasach, gdzie właściwie humor bywa podobny. I wódką. To już nie byłby mój wymarzony hipermarket. A może byłby ostatni?
Obawiam się, że nazwanie tej notki tytułem "mój wymarzony hipermarket", choć dostatecznie pasujący do treści, wzbudzałby zainteresowanie zupełnie przeciwnego typu. Ale cóż zrobić.
!Ona (0/0)