- Znalazłem swój fotel, stoimy, wchodzi król, siada, więc i my wszyscy siadamy. Obiad toczy się normalnie i nagle, wyobraźcie sobie moi panowie, czuje pod sobą mokro... Mokro! Nie mam odwagi ani się odwrócić, ani poruszyć, ani pomacać ręką. Wybrałem wreszcie odpowiedni moment, wsadzam pod siebie rękę - i co? Jak mi Bóg miły, mokro! Wącham palce, nic specjalnie nie czuć. Cóż to za jakaś ciemna sprawa! Tymczasem obiad się kończy, wszyscy wstają, a ja, moi kochani, wstać się boję... Widzę, że król zdąża w moją stronę - król! - a ja siedzę dalej niczym jakiś baron z zapadłej wiochy nie mający pojęcia o etykiecie. Najjaśniejszy Pan podchodzi do mnie, uśmiecha się miłościwie i kładzie mi rękę na ramieniu: "Mój drogi don Tameo, my już wstaliśmy od stołu i idziemy obejrzeć balet, a pan wciąż jeszcze siedzi. Co panu, czyżbyś się obiadł za bardzo?"
- "Wasza Królewska Mość - odpowiadam - każ mi głowę odrąbać, a ja czuje mokro pod sobą". Król raczył się roześmiać i kazał mi wstać. Podnoszę się - i co? Wszyscy ryczą ze śmiechu! Kochani moi, a ja przez cały obiad siedziałem na torcie rumowym!"
!Ona (0/0)