Długo zwlekałem z napisaniem o tej sprawie. Głównie dlatego, że jej sfinalizowanie trwało prawie miesiąc.
Mówi się, że sport to zdrowie. Nic bardziej mylnego, niż sugerowanie, że zdrowie bierze się ze sportu. Jest zupełnie odwrotnie. Minister w roku 2004 uchwalił, iż każdy młody człowiek uprawiający jakiś sport, powinien mieć książeczkę zdrowia sportowca. Aby ją otrzymać, trzeba się oczywiście zbadać. Jako iż trenuję "japoński sport walki" jakim jest kendo (szermierka w zbrojach), oprócz badania krwi (morfologia) i EKG, musiałem zbadać swoją głowę. Nawiasem mówiąc, japońskie łucznictwo również może spowodować jakieś utraty świadomości - zdaniem ministra, bądź osób nadinterpretujących jego zarządzenie.
W Szczecinie są jedynie dwa miejsca, w których można za drobną (lekko powyżej stu złotych) opłatą zbadać działanie swojego mózgu. Powoduje to tygodniowe kolejki. Gdy nadeszła moja kolej, położyłem się na kozetce, przyczepiono mi elektrody i urządzono dyskotekę przed oczyma. Wynik? Nie wykryto czynności mózgowych". Lekarka umyła ręce i wystawiła opinię "nie stwierdza się uchwytnych cech nieprawidłowych". Tak się akurat złożyło, że tydzień wcześniej spotkałem przed tym gabinetem miłą dziewczynę praktykującą karate. Powiedziała mi, że w tym miejscu tylko 10% osób z jej klubu otrzymuje dobre wyniki EEG. Ona sama musiała podchodzić do tego trzy razy, by wykryło u niej, że wszystko jest w porządku. Ale przecież nie będę narzekał, że dzięki szanownemu panu ministrowi i Władysławowi Jagiełło mogłem zająć miejsce między dzieciakiem w śpiączce, a ledwo przytomną babcią.
Ostatnim krokiem, który należy wykonać, by zdobyć upragnioną książeczkę zapewniającą sport dzięki zdrowiu jest wizyta w Poradni Sportowej. Jako, że w polecanej przez wszystkich placówce lekarz wyjechał na wakacje, musiałem znaleźć kogoś innego. Uzbrojony w listę ośmiu poradni, wyruszyłem na poszukiwania. Wynik: 6 x 404 Lekarz sportowy not found, 1 x 403 Lekarz sportowy z uprawnieniami "do lat 21" (wtf?! to jakiś pediatra, czy pedofil? ginekolog też sobie może wyrobić uprawnienia do wybranej grupy wiekowej?) i ostatecznie 402 "Ma Pan badania? Super! To jeszcze tylko test wysiłkowy za 100zł." Po sprawdzeniu wszystkich możliwości, wróciłem do tej ostatniej. Stracę kolejną stówę, ale wyjdę z tego labiryntu, prawda? Nieprawda. Przybyłem do rejestracji, oznajmiłem, że chcę. Kobieta wyciągnęła książkę, sprawdziła rubrykę "kendo" (szczerze wątpię w istnienie takiej rubryki) i powiedziała: "Potrzebuje Pan zrobić badania. Ma Pan powyżej 21 lat, więc wszystkie będą płatne. Do otrzymania zgody na trening tego sportu potrzebne są: morfologia (mam!), EKG (mam!), EEG (mam!), test wysiłkowy(no, stówa tak?), opinia okulisty (e?), laryngologa (co?) i zawartość cholesterolu we krwi (??!!). Łączny koszt to jakieś 300zł plus opinia lekarza sportowego." Podziękowałem.
Wczoraj skończył się urlop w pierwszej placówce. Jak to ujęła recepcjonistka - "ma pan powyżej 21 lat, więc pan za wszystko płaci. Nie będzie problemu z przyjęciem".
PS. Karta zdrowia sportowca jest ważna pół roku. Ciąg dalszy z pewnością nastąpi.
heh, widząc przez co trzeba przechodzić w Polsce dla sportu, to może i lepiej, że jestem zdechlakiem :P
spell - 01 kwietnia 2009 01:44:05
Rozumiem, że klub umywa ręce od płacenia za badania bo przecież "trenuje pan na własną odpowiedzialność".
Krystek - 01 kwietnia 2009 03:10:05
Hm, dlaczego klub miałby płacić za badania?
remiq - 01 kwietnia 2009 15:08:34
A dlaczego nie? Czy to znaczy, że uczęszczając na treningi płacisz za wszystko? Tj. za wynajem sali, strój, narzędzia (do) walki (broń), itp.?
Krystek - 01 kwietnia 2009 15:55:30
Wydaje mi się to normalne, że grupa trenujących zrzuca się na wynajem sali. Klub nie ma siedziby, trenujemy w sali gimnastycznej należącej do liceum. Strój każdy ma własny, broń też, choć dopóki się nie zdecydujesz na ćwiczenie, możesz korzystać z klubowych.
remiq - 01 kwietnia 2009 16:12:46
zarazzarazzaraz -- chcesz mi powiedzieć, że żeby trenować kendo, biegać z piłką po boisku czy wyciskać na siłowni trzeba mieć jakąś specjalistyczną książeczkę zdrowia?!
K a s p r z o l
- 01 kwietnia 2009 18:45:07
A co żeś Ty myślał. Że tak sobie po prostu możesz robić coś bez wiedzy państwa? :P
http://isip.sejm.gov.pl/servlet/Search?todo=file&id=WDU20042822815&type=2&name=D20042815.pdf
W 2008 był projekt nowej ustawy, gdzie granicę wieku przesunięto na 23 lata.
remiq - 01 kwietnia 2009 19:54:28
Aha, zapomniałem dodać, że jak jesteś na tyle zdrowy, by trenować kendo, możesz nie być na tyle zdrowy, by biegać. Każda dyscyplina sportu wymaga własnej książeczki zdrowia.
remiq - 01 kwietnia 2009 19:57:32
"ROZPORZĄDZENIE MINISTRA ZDROWIA
z dnia 22 grudnia 2004 r.
w sprawie zakresu koniecznych badań lekarskich oraz częstotliwości ich przeprowadzania w stosunku
do dzieci i młodzieży do ukończenia 21. roku życia, ubiegających się o przyznanie licencji albo posiadających
licencję na amatorskie uprawianie określonej dyscypliny sportu" -- ubiegasz się lub masz licencje na amatorskie uprawianie sportu?
K a s p r z o l
- 01 kwietnia 2009 20:09:27
Jeśli chcesz jechać na dowolne zgrupowanie/turniej, czyli jeśli chcesz walczyć z kimś innym niż ludzie z Twojego klubu, bądź zdobywać stopnie w danej dyscyplinie, musisz to mieć.
Na szczęście jeszcze nie słyszałem, że muszę sobie wyrobić "licencję na amatorskie uprawianie sportu". Ciekawe ile taka licencja kosztuje? Może są jakieś limity? :P
remiq - 02 kwietnia 2009 00:37:29
!Ona (0/0)