Tytuł jest zarazem nowym hasłem walki z motocyklistami. Podejrzewam, że osoba, która to hasło wymyśliła, jest stałym bywalcem /b/. Ten sam rodzaj humoru. Przyznam, prywatnie zabawny, ale gdy osoba publiczna opowiada, przykładowo, kawały o noworodkach - przekracza granicę.
Walka wracaj, jak co wiosnę. Motocykliści wyjeżdżają na ulice, po czym z winy kierowców (70% wypadków z udziałem motocyklisty) szurają kończynami po asfalcie. Motocykliści zaskoczyli kierowców, chciałoby się sparafrazować standardową wymówkę drogowców. Można zażartować, że walczyć z nimi trzeba, bo są zamieszani w wypadki (czy pan ukradł, czy panu ukradziono, jest pan zamieszany w kradzież).
Dzisiejszy program tv "Czarny Punkt", został rozpoczęty nagraniem z kamery policyjnej. Prowadzący zapowiada, iż za chwilę zobaczymy pirata drogowego/szalonego motocyklistę. Widzimy autostradę i motocyklistę jadącego 130km/h. W pewnym momencie pojawia się znak ograniczenia prędkości do 100km/h. Powód: remont pobocza - ustawiono na nim plastikowe słupki. Motocyklista nie zwalnia. Policjant próbuje go zatrzymać. Motocykl przyśpiesza do 200km/h. Policja nie zostaje w tyle. Motocyklista zjeżdża z autostrady. Prezenter komentuje, że w tym miejscu jest ograniczenie do 40km/h. Reszty nie widziałem, wyszedłem po herbatę. Jak ja to widzę? Policjant w cywilnym aucje jedzie za motocyklem. Motocyklista jedzie przepisowo. Widząc remont pobocza, uznaje ograniczenie za niemające wpływu na jego bezpieczeństwo. Policja próbuje go zatrzymać - przekroczył 30km/h. Ile za nim jechali? Nie wiadomo. Mnie to wygląda, jakby zobaczyli motocyklistę stosującego się do ograniczenia prędkości (rzadko widzę na autostradzie kierowców osobowych, którzy by ich przestrzegali, a tu ktoś jedzie motocyklem zdolnym jechać 200km/h) i stwierdzili, że na każdego znajdzie się paragraf. Znajdują i próbują go zatrzymać. Motocyklista widzi, że samochód, który się za nim ciągnął jakiś czas włącza niebieskiego koguta i chce go zatrzymać. Myśli sobie: "Cholera. Jadę przepisowo, nie jak niektórzy szaleńcy 200 po mieście, ale i tak dostanę mandat, bo Pan Policjant chciał upolować jakiegoś jednośladowego pirata drogowego". Może albo się zatrzymać i przyjąć niesprawiedliwy, jego zdaniem, mandat, albo wykorzystać swój sprzęt i umiejętności do pokazania, że nie da się wrobić. Co otrzymujemy? Przed interwencją mieliśmy przepisowo jadącego kierowce, który oceniał zagrożenia i uznał, że remont pobocza w piękny dzień nie jest dla niego niebezpieczeństwem wymagającym zmniejszenia prędkości. Po interwencji mamy dwa pojazdy pędzące 200km/h po krętych drogach i miasteczkach. Szczególnie ciekawie wygląda w moich myślach policjant szepczący "o, podwójna ciągła, +8 punktów", jednocześnie sam popełniający to samo wykroczenie. "Ale przecież takich niebezpiecznych szaleńców trzeba gonił, łapać, do paki wsadzać. Żeby bezpiecznie było."
!Ona (0/0)