Dawno dawno temu, jak jeszcze nie było GTA4, Rockstar wypuścił coś w rodzaju prequelu do serii GTA (powiedzmy
). Główny bohater, wyrzucony wcześniej z kilku szkół, zostaje zapisany przez matkę i ojczyma do szkoły z internatem w mieście Bullsworth (co można przetłumaczyć jako gówno warte, bądź grę słów "bullies worth" - warte znęcających się) . Z fabuły wynika, iż chłopak ma dużo doświadczenia w byciu delikwentem, jednak wcale tego po nim nie widać - jest jednym z normalniejszych uczniów (i nauczycieli) w tej placówce. Tu dochodzimy do sedna - gra nie jest o znęcaniu się nad innymi (z angielskiego bullying), tylko o zaprowadzaniu porządku przez głównego bohatera. Pracy ma sporo, jako że musi spacyfikować sześć subkultur, do których należą uczniowie.
Od razu powiem - nie wiem, dla kogo jest ta gra. Dorośli prawdopodobnie będą mieli frajdę powracając do szkoły, by... poznęcać się nad innymi, bądź grać rycerzy w białej zbroi. Odczytają również nawiązania do narkotyków, seksu itd. Gra jest mocno ugrzeczniona. Narkotyki okazują się płynem na porost włosów, seksi się kto inny, alkoholu nie wypijemy, a śmierć kończy się najwyżej szpitalem. Żaden Murzyn nie słyszy docinek ze względu na kolor skóry, za to grubas obrywa. Potrącenie dziewczyny, bądź młodszego dziecka sprowadza większe kłopoty, niż pobicie do nieprzytomności kilku chłopaków z użyciem kija baseballowego, czy zniszczenie kwiatów i szyb. Nawet jazda skuterem bez kasku ściąga nam na głowę policję! Jak widać, gra ma elementy "wychowawcze".
Zalety: przyjemny interface z xboxa, wykorzystuje również pada na pc. Przez całą grę mamy dużo mini gier, podczas których musimy naciskać triggery w rytm muzyki, wciskać wszystkie klawisze pada w danym czasie i nakreślać kształty za pomocą mini joysticków. Do tego mamy zagadki lingwistyczne (scrabble), matematyczne (co jest większe - ślimak, budka telefoniczna, czy gwiazda śmierci?), geograficzne (przyporządkuj stany usa do mapy - lol), oraz kilka innych. Zróżnicowane misje, z których każda zawiera sporo humoru. Odprężające walki, które dają radość, mimo że nikt nie ginie
.
Wady: bugi, bugi, bugi i jeszcze raz bugi. Gra się wywala w losowych momentach. Raz zniknął mi główny quest. Niestety tego nie zauważyłem, a że jest tylko sześć slotów na save'y, musiałem zaczynać od nowa. Gra została przerobiona z konsoli i nie można zmienić rozdzielczości ekranu - gra się na 1024x768. Do tej pory nie wypuszczono żadnego patcha, nawet nie jest to planowane. Fabuła jest liniowa, gracz nie ma żadnego wyboru, poza możliwością robienia questów pobocznych.
Muszę dodać, że zakończenie strasznie mnie zirytowało. Piąty rozdział jest zupełnie nielogiczny. Żeby nie być gołosłownym, nerdowie mnie znienawidzili za to, że w ich bibliotece znaleziono mnóstwo szczurów, a oni się ich boją. WTF? Może kobieta pisała scenariusz ostatniego chaptera, ponieważ "złamał mi się paznokieć, to Twoja wina, nienawidzę Cię", które prezentuje każda z grup... ja tego po prostu nie rozumiem. Końcowe deus ex machina nie dziwi.