
Tak wygląda demokracja. Ustrój, w którym Twoi sąsiedzi mogą przegłosować zabranie Ci dziecka. Chce mi się wyć.
Już przegłosowali. Nie słyszałeś o sprawie dziewczynek z Elbląga ?
guest123 - 03 czerwca 2008 13:18:57
Heh, no to jest sondaż przeprowadzy wśród niereprezentatywnej grupy ;]
Arvin - 03 czerwca 2008 13:44:10
"homoseksualista" i "własne dziecko". A to ci dopiero...
Void - 03 czerwca 2008 13:50:04
@Void: akurat pod względem biologicznym to nie problem ;p
Zal
- 03 czerwca 2008 14:27:58
Sondaż pochodzi z wp.pl.
remiq - 03 czerwca 2008 14:39:02
@Zal: dwóch homoseksualnych mężczyzn może być biologicznie rodzicami _swojego_ dziecka? Chyba mam jakieś nieświeże informacje.
Void - 03 czerwca 2008 14:55:14
Ale może być rodzicem. Tak samo, jak kobieta może być rodzicem.
A co ciekawe - zdarzają się ludzie, którzy w ogóle nie dali żadnego materiału genetycznego dla danego dzieciaka, a są jego rodzicami vide rodzina zastępcza.
Zal
- 03 czerwca 2008 14:58:58
A kto powiedział, że to musi być dziecko obu homoseksualistów będących obecnie razem?
Haku
- 03 czerwca 2008 14:59:54
Dlatego wyraźnie ująłem w cudzysłów słowo "własne".
Void - 03 czerwca 2008 15:00:13
Przykładowo: Kobieta o skłonnościach homoseksualnych została zgwałcona, ale nie chce usuwać ciąży i kocha to dziecko. Przykro mi, nie ma prawa wychowywać własnego dziecka? A co z gejami, którzy się ożenili? Natychmiastowy rozwód, czy zakaz zbliżania się do dziecka? Czy rodzic walczący o prawa do dziecka mógłby składać zeznania "Wysoki Sądzie, mój mąż jest gejem, dlatego ja powinnam mieć opiekę nad naszym dzieckiem"? Można by dodać do tego podejrzenie o wychowanie dziecka będąc homo, co dawałoby policji prawo do przeszukania komputera i maili. Sporo ciekawych możliwości wynika z prostego zakazania wychowywania WŁASNYCH dzieci poprzez daną grupę. Co dalej? "Czy prawo do wychowywania własnych dzieci powinni mieć oszuści podatkowi? Oczywiście, że nie, przecież wychowają kolejnych antyspołecznych oszustów."
remiq - 03 czerwca 2008 18:28:32
1) przykład ze zgwałconą kobietą jest trafiony. Aczkolwiek jest promilem promila przypadków.
2) "A co z gejami którzy się ożenili?". Otóż: nic. Nawet jeśli się ożenili, a są gejami, to z samej definicji homoseksualizmu wynika, że nie mogą mieć -swoich- (biologicznych) dzieci. Kwestią więc jest to, co rozumiemy pod sformułowaniem "własne" dzieci: jeśli jako własne traktować również dziecko adoptowane, tak masz rację (prawie. O czym za chwilę). Jeśli "własne" = biologiczne, to pytanie w ankiecie w ogóle jest sformułowane w sposób bezsensowny, bo skoro jest się homoseksualistą, to prokreacja nie funkcjonuje; jeśli jest się homoseksualistą i uprawia się stosunek z osobą płci przeciwnej to jest to: a) biseksualizm -- o czym w ankiecie mowy nie było; b) gwałt c) heteroseksualizm -- do czego kwestia również się nie odnosi d) in vitro (co z łatwością daje się podciągnąć pod c)).
3) A "prawie" dlatego, że kwestia wychowywania dzieci przez heteroseksualnych oszustów podatkowych nie jest ani w jednej tysięcznej tak kontrowersyjna i nie wzbudza tylu emocji co kwestia małżeństw homoseksualnych, adopcji dzieci przez gejów i całe zjawisko queer w ogóle. Zatem porównanie uznałbym za zdziebełko nietrafne.
Void - 03 czerwca 2008 19:36:14
Bardzo chętnie usłyszę tą definicję. Jak na razie wyobrażam ją sobie mniej więcej tak:
homoseksualizm - orientacja seksualna pozwalająca na seks tylko z osobnikami tej samej płci. Po kontakcie z inną płcią zmienia się w biseksualizm, pod warunkiem że nie jest to gwałt.
Mogą być różne powody, dla których homoseksualista uprawia seks z osobnikiem przeciwnej płci. Wątpię, by przy tym zmieniał się jego popęd. Czy Ty, Void, po seksie z mężczyzną/kobietą zmieniłbyś swoją orientację seksualną?
Kiedyś kontrowersją była sprzedaż mięsa spod lady i polowanie na spekulantów, dziś zabieranie dzieci, kto wie co będzie jutro wzbudzać emocje.
remiq - 03 czerwca 2008 21:52:07
Dobre pytanie. Nie będę przeklejał Wikipedii, bo i nie ma po co, każdy sięgnąć może sobie sam; niemniej jednak pada tam stwierdzenie: "W seksuologii, szczególnie w starszej literaturze, spotykane jest użycie słowa homoseksualizm także w odniesieniu do seksu homoseksualnego, który może dotyczyć zarówno osób homo- jak i biseksualnych" -- i jest to dla mnie definicja, mówiąc oględnie, trzymająca się kupy. Seks homoseksualny == homoseksualizm (j.w.) do prokreacji nie prowadzi, co więcej, podobnie jak hetereoseksualizm, czyli orientacja przeciwna, ogranicza zainteresowanie do określonej płci.
W tej kwestii jestem zatem encyklopedycznym przykładem: moje potrzeby seksualne ograniczam (zawężam) tylko do określonej płci; osoba płci innej niż wspomniana nie pociąga mnie seksualnie w żaden sposób. Trudno jest mi nawet sobie wyobrazić takiego rodzaju kontakt (w odniesieniu do mnie -- nie do osoby X i Y), stąd -- czy zmieniłbym swoją orientację? Nie wiem.
Zgodzę się, że kwestie kontrowersyjne zmieniały się (i zmieniać będą z biegiem dziejów). Pytanie tylko czy aby każdy musi godzić się na wszelkiego rodzaju wywracanie światopoglądu do góry nogami. Nawet uwzględniając niereprezentatywność dyskutowanej ankiety (staroświeckość/nowoczesność, uprzedzenia/otwartość umysłu, .../... głosujących, można z niej wywnioskować, że jednak nie każdy. I chyba po to wymyślono -- paradoksalnie, w czasach gdy homoseksualizm nie był tak kontrowersyjny jak dziś -- demokrację. Większość decyduje. Czy większość ma rację? Niekoniecznie!
Void - 03 czerwca 2008 23:40:13
Void, IMO trochę za bardzo mieszasz orientację seksualną z samym aktem (stąd pojawia się też potem potrzeba rozróżniania, czy akt był świadomy czy nieświadomy, dobrowolny czy pod przymusem, kto go zainicjował itp.).
Wolę definicję, wg. której możesz być nawet gejem-prawiczkiem. Możesz przespać się z dziewczyną i nadal jesteś gejem (a nie bi). Możesz przespać się z facetem i nadal być hetero.
Jeśli zbyt mocno powiążesz akt z orientacją, to wyjdzie Ci np., że nie byłeś hetero dopóki nie przespałeś się pierwszy raz z dziewczyną.
Ot, trzy grosze wtrącam 
Hoppke
- 05 czerwca 2008 13:32:27
!Ona (0/0)