Jeździ, ale jakoś nie jestem zadowolony.

Stagnacja w pracach przy pFudzie. Robot wzbogacił się o podwójne gniazdo USB.
Jeśli chcesz przerobić pada X-box 360 do własnych potrzeb, możesz kupić jego podróbkę, której nazwę podałem w tytule. Plastik jest lepszej jakości, D-pad również. Minusem jest użycie tylko dwóch, a nie czterech diod wokół przycisku xbox live. Ja miałem nadzieję na to, iż znajdę w środku mikrokontroler gotów do zaprogramowania przez jtag i w pewnym sensie się nie zawiodłem. Całość pracuje na układzie HT82K96E -- USB Multimedia Keyboard Encoder 8-Bit OTP MCU. Niestety, trudno powiedzieć, czym można probować to programować. Ale jeśli komuś się uda, jest to doskonała okazja, by bez dużej ilości lutowania otrzymać gotowy interface z dużą ilością przycisków i pokręteł. Ze swojej strony, polecam.
PS. Wrzuciłbym zdjęcia jak to wygląda wewnątrz, ale aparatu brak. Może wieczorem będę miał.Znalezione dwa dni temu spięcie okazało się śmiertelne dla jednego ze sterowników silników. Mimo operacji wymiany jedynego poza sercem elementu, który mógł owo spięcie robić, układ nie odżył. Tym samym, pFud stał się kaleką na okres około tygodnia. Jeśli ktoś zna dawcę serca o symbolu BTS7960B, rodzina byłaby wdzięczna...
Bardziej to przypomina tresurę, niż budowanie urządzenia. Skoro robot nie potrafi się zachowywać przewidywalnie (czyja to wina? :P ), musi zostać zamknięty w kojcu. Okazuje się, że ślady po wczorajszym mam nie tylko ja, ale i pFud. Ślady po kwasie, that is.
Wróciłem do podstaw oprogramowania, a mimo to, koła wciąż kręcą się w losowych kierunkach. Doszło nawet do tego, że po włączeniu zasilania, prawe koło kręci się, choć program powinien startować od nop'ów, czyli bezczynności. Laik spytałby się, dlaczego? Otóż, w tym tkwi sekret programowania mikrokontrolerów.
Uwielbiam sny po dłuższych sesjach z grami komputerowymi. Ratowanie świata, księżniczek, które okazują się duchem jakiejś dziwnej budowli, walka z kilkupiętrowymi golemami, łażenie w niemal absolutnych ciemnościach z wyżej wymienionym duchem szepczącym ciekawe rzeczy. Najlepsze jest to, że sny są zawsze lepsze niż gry.
A jak już grać, to na najwyższym poziomie trudności. Głównie dlatego, żeby nie stracić refleksu do czasu, gdy będę mógł synowi skopać tyłek w jakimś Quake 12, coby nie stracić autorytetu. Może to brzmi śmiesznie, ale dla mnie ojciec to osoba, z którą nie można wygrać, można najwyżej zremisować.
Także trzeba sobie stawiać wysoko standardy, w końcu każde kolejne pokolenie jest lepsze w obsłudze komputera.
Jedyne co mnie martwi, to wybory jakie podejmuje w RPGach (Mass Effect). Mogę skazać na śmierć republikańskich władców wszechświata, ale nie mogę się zmusić do zabicia ostatniego robaka danej rasy, gdy ten prosi mnie o oszczędzenie życia. Co ciekawe, nie jestem jedyny.
Podłączyć ostatnią wiązkę, przerobić kable od wentylatorów, założyć akumulator i można testować. Dopiero teraz zacznie się pisanie pracy i panika, jak robot postanowi wyjechać z garażu w nieznanym kierunku (czas zamontować jakiś dead man switch, albo zaprogramować działanie silników tylko gdy trzymam wciśnięty klawisz na lince).
Koła zamocowane na osiach, silniki przykręcone. Wrażenia? Ciężar remiqa nie złamał całej konstrukcji, czego obawiano się na widok plastiku, z którego wykonano osie. Płyta nośna znajduje się dość wysoko, około 20cm nad ziemią, co może będzie nastręczać problemów z wsiadaniem. Maksymalne wychylenie to około 30 stopni. Trzeba będzie zamontować gumową matę, by nie zsunąć się po gładkim aluminium podczas jazdy.
Dziś trzeba zamontować całą elektronikę.
/*! \brief Read system process value * * This function must return the measured data */ int16_t Get_Measurement(void) { return 4; } /*! \brief Set control input to system * * Set the output from the controller as input * to system. */ void Set_Input(int16_t inputValue) { ; }


!Ona (0/0)
Przyjaciele (4/5)
Kategorie
Jogger (7/7)
WIPS (3/3)
Bookmarks
Login
Zalogowano jako:
Archiwum