Jakie było moje zdziwienie, gdy chodząc do pokoju gościnnego zobaczyłem gazetę telewizyjną. Jedni mogli by zgadnąć, że było to "wybiórcza? w moim domu?", ale to by była pomyłka. Na okładce dodatku do prasy michnikowskiej znalazłem zamiast cycatej bardzo znanej pani, rysunek kojarzący się z anime. Nie darowałem, musiałem przeczytać.
"Kultowa japońska anime - Bleach s. 16"Oczywiście się rozczarowałem. Najważniejszą informację, którą wyniesie czytelnik są oczywiście początek artykułu, jego koniec i to co zostało pogrubione, czyli:
Początek: "Internetowym przebojem zeszłorocznych wakacji była animowana ruda dziewczyna, kręcąca raźnie porem do fragmentu fińskiej polki. Wtajemniczeni wiedzieli, że to Orihime, postać z anime "Bleach".
Pogrubienie: "Japońska recepta na sukces - należy dać ludziom to co lubią: krwawą akcję, głupawą komedię, poważny dramat, żywe postacie, które dają się polubić - i najlepiej wszystko naraz."
Oraz zakończenie: "Ważna informacja dla fanów pora - słynna scena pochodzi z drugiego odcinka".
Ogólnie Bleach jest dziecinny. Czego się spodziewać więc w recenzji, opisie?
Troper - 17 września 2007 19:46:12
Dziecinny, schematyczny, przeciągający się w nieskończoność, ale coś w sobie ma.
Masz rację, nie spodziewałem się nawet tego, że opiszą go choćby w dodatku telewizyjnym.
remiq - 17 września 2007 19:52:09
I jeszcze J.P.Fantastica chce to wydać :/
Po cholerę zajmować się tak długą serią, przecież im to zajmie wieki. I tak już mają cholerne obsuwy. A jeszcze Hyper karmi taką papką, ostatnio od czasów Gilgamesha nie było tam nic wartościowego, co warto by obejrzeć...
Troper - 17 września 2007 19:53:45
!Ona (0/0)