Będąc na WI, wkurzyłem pewnego wykładowcę. Pieklił mnie na tyle, że zaczął mnie ciągać po innych wykładowcach, próbując się dowiedzieć, jak się nazywam. Skończyło się na tym, że trzymałem go przerażonego za jądra, dokańczając swoje zdanie "...i z tego, co sam Pan powiedział, nie jest to strefa prywatna, gdyż nie mam na myśli niczego więcej." Czasami sam uważam mój sposób dyskusji za coś, co najmniej dziwnego.
Wpierw przeczytalem notke, a pozniej tytul do notki... hehehe
Lobo - 17 czerwca 2007 11:04:50
Efekt zamierzony :P
remiq - 17 czerwca 2007 11:14:03
!Ona (0/0)