Pierwszy raz nadesłałem poprawkę do perlowego modułu. A dzień wcześniej poprawiałem czyjeś (idiotyczne) błędy w innym module. Hmm, świat się kończy.
4 komentarze
Założę się, w następnych wyborach co najmniej 50% tych pielęgniarek, które czekały w kancelarii premiera, będzie kandydowało do sejmu. Chętni do zakładu?
10 komentarzy
Wyślę bombę kurierem do kancelarii premiera. Albo będę wysyłał majtki, a brat je będzie odbierał. Co to za zwyczaj, by do osób "okupujących" urząd wysyłać paczki kurierem?
2 komentarze
Będąc na WI, wkurzyłem pewnego wykładowcę. Pieklił mnie na tyle, że zaczął mnie ciągać po innych wykładowcach, próbując się dowiedzieć, jak się nazywam. Skończyło się na tym, że trzymałem go przerażonego za jądra, dokańczając swoje zdanie "...i z tego, co sam Pan powiedział, nie jest to strefa prywatna, gdyż nie mam na myśli niczego więcej." Czasami sam uważam mój sposób dyskusji za coś, co najmniej dziwnego.
2 komentarze
http://performance.na.ekranie.patrz.pl/ (NSFW)
Po obejrzeniu powyższego fragmentu programu pokazanego na TVP KULTURA zastanowiłem się nad tym, jak takie podejście do sztuki ma się do internetu. Dzisiaj króluje podejście, by użytkownik mógł robić co chce. By dodawał content, bo Twórca jest zbyt... zajęty? Za mało twórczy? Dlaczego oddaje się władzę w ręce usera? To tak jak z demokracją. Wierzymy, że większość, że obywatel, że każdy równy, że każdy ma rację. Każdy jest Twórcą, wystarczy dać mu narzędzie. Dać mu telefon i dwie kobiety, które zrobią, co chcesz. Ciekawy eksperyment, ale tu nie ma sztuki. Ani po stronie telewidza, ani po stronie aktorek. Jest spychologia, by inna osoba stworzyła COŚ. "Ja tego nie zrobię, ale jeśli dam narzędzie i odpowiednia liczba osób z niego skorzysta, stanie się coś magicznego. " Ludzie zaczną korzystać z mojego youtuba, a inni będą chcieli to zobaczyć. Zaproszę użytkowników do mojego grona, a oni zadbają o społeczność. Dam ludziom możliwość pisania swoich myśli, a oni dokonają niemożliwego, tego, czego ja nie jestem w stanie. Zainteresować, dać do myślenia, rozbawić, wprawić w melancholię.
W poprzednim semestrze sprzeczałem się z jednym doktorem, który bardzo wierzył w Inteligentną Sieć, czyli system agentów potrafiących dokonywać zakupów, wyszukiwać informację itp. On wierzył, że przesuwając inteligencję z jednego miejsca na drugie otrzymamy inteligentny program. Spychanie problemu ze swojej dziedziny do innej.
Co mogę powiedzieć o tym programie? Autorki nie chciały odpowiedzialności i nie potrafiły nic stworzyć, telewidz zepchnął sens programu, by ściągnąć majtki dwóch kobiet. Stanowczo nie było to warte tej notki.
2 komentarze
Visual Studio 2005 CD1 - 600MB
Visual Studio 2005 CD2 - 600MB
Visual Studio 2005 CD2 raz jeszcze - 600MB
Microsoft® Visual Studio® 2005 Team Suite Service Pack 1 - 431.7 MB
Windows Mobile 6 Professional SDK Refresh.msi - 454.7 MB
Microsoft ActiveSync 4.2 - 7.6 MB
.NET Compact Framework 2.0 Service Pack 2 Redistributable - 37.6 MB
Czyli do tej pory 2,7GB.
2 komentarze
Gdyby ktoś troszczący, kogo właściwie nie ma, ALE... gdyby taka osoba, zapytała mnie, jak mi minął dzień, nie odpowiedziałbym 'phi, normalnie'. Nie, skoro piszę, znaczy że normalnie nie było. Mianowicie...
W przeciągu kolejnych trzech dni potrzebuje napisać program zaliczeniowy. Nie byłoby w tym nic trudnego, gdyby nie to, że środowisko programistyczne Visual Studio na uczelni nie działa. A przynajmniej w zakresie jaki potrzebuje. Wystarczy ściągnąć i zainstalować. Wystarczy! Jaki ja byłem naiwny. Boniek tak powiedział, na co ja żartem odparłem, że najpierw się musi ściągnąć. Ściągało się. Dwie płyty, dwie godziny. Odpalam instalator... nie, nie odpala się. Włączam usługę "Instalator Windows" (dzięki CTD, przez Ciebie wciąż się z tym męczę), setup oznajmia, że jest tylko jedno miejsce na Ziemi, gdzie chce zamieszkać... tylko nie ma tam miejsca. Wywaliłem Alpha Centauri. I wtedy się dowiedziałem, że chce tam być dlatego, że jest tam zainstalowany jakiś darmowy MSowy program. Kuriozum. Instaluje, druga płyta... błąd. Pliku tekstowego nie może skopiować, co jest krytycznym błędem. Kolejne godziny mijają, ponownie ściągam iso. Otwieram plik tekstowy, ten który był, jakby to mój promotor powiedział, kruszial. Oto jego treść:
"This is a place holder. Do Not Delete."
I hate myself.
1 komentarz
Pytanie do czytelników: Co sądzicie o motorach? Co sądzicie o zestawie remiq i motor?
6 komentarzy
Jestem zwolniony z egzaminu z przetwarzania sygnałów!
Boynłrz ynobengbevn...
4 komentarze
[01:22] [940993]
Czesc tu ania musze ci cos powiedziec w tajemnicy [radocha]
Tutaj poznalam swoja wielka milosc [serducho][serduszka]
sprawdz jest tu wiele fajnych ciasteczek[mniam]
Zarejestruj sie bezplatnie i zlap swoje szczescie [usta]
www.[ciach].prv.pl
4 komentarze
Cztery godziny, osiem stron sprawozdania. Koszmar. Tym większy, że jest to sprawozdanie zaległe, jedno z kilku które muszę zrobić do... wtorku. No niestety, tak to już jest, jak się odwleka to, czego się nie lubi, by usłyszeć "Nie zaliczy pan tych laboratoriów." Mobilizujące? A "za dwa tygodnie będzie pan miał koło ratunkowe. Betonowe". Heh, pokłady optymizmu gdzieś zgubiłem. Byłem nawet gotów zrezygnować. No, ale... no. No chyba nie mogę.
Było kiedyś takie opowiadanie. Młody chłopak strasznie nie chciał robić rzeczy nudnych, bądź uciążliwych. Którego dnia spotkał diabła, który za jego duszę po śmierci, dał mu pilota. Badzo dobrze się złożyło, następnego dnia miał mieć klasówkę. Gdy chłopak wiedział, że musi się uczyć, albo pozmywać naczynia, wciskał guzik i przewijał ten czas. Bardzo mu się to podobało, gdyż nikt wokoło tego nie zauważał. Wszyscy twierdzili że on to robi, a wyniki były również. Przyzwyczaił się on do brania przyjemności z życia i unikania pracy. Używał pilota coraz częściej zostawiając sobie chwile przyjemności po pracy z kumplami, z żoną, gdy się nie kłócili, z wnukami... Przewijał choroby i dolegliwości. Umarł szczęśliwy. Przyszedł wtedy diabeł, zabrał jego duszę i gdy ten chłopak się obudził, okazało się, że znów jest młody, a następnego dnia ma wejściówkę. Nie było pilota. Nauczył się na trzy i... nagle zrozumiał, że jest już inny dzień, w którym musi zmywać naczynia. Musiał przeżyć wszystkie te momenty, które tak beztrosko przewijał. Wszystkie choroby, cierpienia. I miał świadomość jednego. Nie będzie już przyjemnych momentów, chwil wytchnienia. Był w piekle.
I tym oto optymistycznym akcentem żegnam Was. Do kolejnego nieprzyjemnego momentu!
1 komentarz
Brałem udział w konkursie. STOP.
Wygrałem dyplom. STOP.
I kubek. STOP.
I odtwarzacz mp4. STOP.
Z tej okazji niedługo zamieszczę recenzję KORR KMP221 (całkiem fajny) i D-Wave 9840 (nowy nabytek).
PS. Czwarty byłem.
8 komentarzy