Półtora miesiąca zajęło mi zrozumienie (tak, zrozumienie, zrozumienie, zrozumienie) co tak naprawdę się zdarzyło i jakie to ma konsekwencje. Zdarzyło się to, co miało się zdarzyć już wcześniej. Ania mnie nie kochała, bała się, że jestem jedyną okazją na bycie z kimś. Zresztą mówiła mi o tym już wcześniej. Na szczęście pracując z nowymi ludźmi odkryła w sobie atrakcyjność i teraz wie to, co tym razem ja wiedziałem od dawna. Można znaleźć podobieństwo z moim poprzednim związkiem. Idea karmy wyjaśnia to dość ciekawie. Jakie to ma konsekwencje? Dla Ani, możliwe szczęście, znalezienie prawdziwej miłości, ślub z kimś w jej typie, atrakcyjnym fizycznie. Dla mnie, wyjście ze stagnacji, powrót do tego, co sprawiało mi przyjemność. Do książek, do braku sposobów wydawania pieniędzy (ale i braku potrzeby by je zdobyć). Do odkrycia prawdziwego życia studenckiego, do chodzenia na imprezy. Czy to ostatnie mi się uda? Nie wiem, od czterech lat widziałem tylko ją i było to chyba na tyle widoczne, że nikt nie uznaje mnie za typa imprezowicza. Słusznie zresztą.
Skąd ja to znam... Tylko lat było 5 i z miłością inaczej.
zdz - 07 maja 2007 16:16:42
O ile dobrze pamiętam, miałeś wpis miesiąc albo dwa temu. Jak go przeczytałem, pomyślałem, że to podobnie, tylko pięć lat 
remiq - 07 maja 2007 20:34:07
3 miesiące temu. Ale ten czas ucieka...
zdz - 07 maja 2007 20:37:59
Racja. Dokładnie miesiąc przede mną, też piątek.
Przynajmniej jest coraz łatwiej.
remiq - 07 maja 2007 20:42:40
!Ona (0/0)