Telefon będzie żył, choć niektórzy powiedzą "co to za życie?". Podczas operacji mającej na celu wyleczenie częstego przypadkowego wyłączania się, telefon stracił włącznik, dwa inne zostały przepalone oraz jedną śrubkę.
Siostro, kamera na pacjenta.

Komórkę uruchamia się metodą amerykańskich złodzieji samochodów.

Oczywiście nie wiem dokładnie co w Twoim telefonie było popsute, ale w dużej ilości Noki 6310 (przy problemach z włączeniem telefonu) wystarczało odpowiednie podcięcie gumki i wykąpanie w spirytusie włącznika.
Poza tym szkoda telefonu, bo to bardzo udany model 
deltinho
- 21 grudnia 2006 01:23:52
A jak do tego doszło ;P ?
Grucha
- 21 grudnia 2006 10:13:46
W pewnym momencie życia tej nokii, w środku rozmowy, pisania smsa nagle się wyłączała. Na jednym z for o naprawie komórek ludzie zalecali podgrzanie lutownicą na gorące powietrze dwóch scalaków. No i przy podgrzewaniu, plastikowe elementy włącznika... no cóż.
Ale nokia wciąż działa!
remiq - 22 grudnia 2006 00:10:42
Więc takie objawy - w 90% pomaga porządne wyczyszczenie styków baterii i styków w telefonie. Do tego zmniejszenie luzów na baterii poprzez zainstalowanie jakiś odbojów, gumek itp. Ewentualnie wlutowanie nowych styków gdy stare są zniszczone.
Z tym, że pozostaje te 10% na inne usterki
A z racji dokonanej operacji moje uwagi mogą się już przydać tylko na przyszłość 
deltinho
- 22 grudnia 2006 00:15:26
> A z racji dokonanej operacji moje uwagi mogą się już przydać tylko na przyszłość
Nie przesadzałbym. Ten telefon jeszcze trochę pożyje... do następnej operacji 
remiq - 22 grudnia 2006 00:17:17
wrocilem... zajrzyj log.jogger.pl
Bene - 22 grudnia 2006 18:48:13
!Ona (0/0)