Cokolwiek - oto słowo kluczowe. Promowane mają być metody nieskuteczne, ale za to odpowiadające jedynej słusznej ideologii. Fałszuje się rzeczywistość poprzez nieprzedstawianie innych środków, o których wiedza, w szczególności poza aglomeracjami miejskimi, jest wielce ograniczona.
Onasz - 29 listopada 2006 13:16:04
No tak, jak lewak to od razu o ideologii, fałszowaniu rzeczywistości.
Wiedza ograniczona? Co jest źródłem wiedzy poza większymi miastami? Akcje promocyjne organizowane przez ministerstwo? Wolne żarty. Taka akcja nie wyjdzie poza większe miasta, bo inaczej będzie kosztowała wielokrotnie więcej. Poza większymi miastami głównym źródłem informacji jest tv, czyli jak pisałem także reklamy kondomów.
remiq - 29 listopada 2006 13:50:40
Wyjdzie. Są w niej planowane m.in. spoty telewizyjne.
Bardzo mi miło, że zasłużyłem na taki komplement jak "lewak"
.
Onasz - 29 listopada 2006 14:12:41
Przecież będą promowane metody a nie jakakolwiek ideologia bądź światopogląd. A po drugie to pełna naturalna metoda planowania rodziny jest równie skuteczna (chociaż bardzo trudna w stosowaniu) jak metody "opatentowane".
A co do wiedzy poza aglomeracjami to właśnie tam są popularne metody, które mają własną, komercyjną promocję.
klisu
- 29 listopada 2006 18:32:10
"Wskaźnik Pearla mierzy odsetek ciąż w grupie 100 kobiet stosujących przez rok daną metodę antykoncepcji. Przy zwykłym stosowaniu naturalnych metod wskaźnik sięga 20 (tyle rocznie jest nieplanowanych ciąż wśród 100 kobiet). Przy perfekcyjnie prowadzonej obserwacji owulacji wskaźnik spada do 3, a przy dokładnym stosowaniu metody objawowo-temperaturowej do 2 (dwie ciąże rocznie na 100 kobiet).
Ale i wtedy skuteczność metody naturalnej jest 10 razy mniejsza niż w wypadku pigułek antykoncepcyjnych (wskaźnik waha się od 0,1 do 0,3)."
Fakt... rzeczywiście tak samo skuteczne - w najlepszym wypadku wyrabiają 10% normy! Dodatkowo, założywszy, iż kampania reklamowa ma być skierowana w znacznym stopniu do młodzieży - czy można się spodziewać 'perfekcyjnie' prowadzonych obserwacji, czy też 'dokładnego stosowania metody objawowo-temperaturowej'? Wśród młodzieży do kontaktów seksualnych dochodzi często pod wpływem impulsu, nie wspominając o takich rzeczach jak alkohol. Dla tego też będę zawsze zwolennikiem prezerwatyw oraz pigułek a nie kalendarzyków. Jeśli ktoś woli metody naturalne - proszę bardzo... ciekawe, kiedy wykreślą go ze statystyk osób bezdzietnych...
A później się co po niektórzy dziwią, że liczba nielegalnie wykonywanych w naszym kraju aborcji woła o pomstę gdzieś tam...
A co do ideologizowania seksualności - prawica, a tym bardziej szeroko pojęty ruch narodowy od zawsze stawiały sobie na celu model rodziny wielodzietnej i wszechrozmnarzanie się społeczeństwa. To, co się dzieje to po pierwsze propagowanie starego podziału - mężczyzna pracuje, a kobieta rodzi i sprząta. Do tego dołożymy model rodziny 2+ile się da i dla prawicy wszystko jest pięknie. Więc nie żartuj sobie ze mnie po pierwsze fałszując skuteczność antykoncepcji naturalnej po drugie udając, że nie widzisz w tym propagandy.
Onasz - 29 listopada 2006 20:13:48
Pamiętajmy, że skuteczność antykoncepcji to nie jedyna i najważniejsza sprawa. Chyba nie zaprzeczysz, że metoda objawowo-termiczna jest dużo mniej szkodliwa dla zdrowia? Dla wielu małżeństw (takich które dziecka się za bardzo nie boją) chociażby z tego powodu będzie bardziej odpowiednia. A, z tego co widzę (wskaźniki Pearla), metoda ta, prawidłowo stosowana, może być pewniejsza od prezerwatywy, a więc i jest dobrą alternatywą dla tych, którym pigułki, czy "spiralka" nie odpowiadają (głównie ze względów zdrowotnych).
Co do młodzieży... to niechciana ciąża to nie jedyny i nie największy problem... więc też pigułka niekoniecznie jest najlepszym rozwiązaniem, szczególnie w przypadku "impulsu" o którym piszesz -- prezerwatywy zabezpieczają dodatkowo przed wieloma chorobami, w tym AIDS, a wygodna tabletka tylko dodatkowo obciąża organizm dziewczyny.
Jestem przeciwny promowaniu naturalnych metod planowania rodziny jako jedynych dopuszczalnych. Ale nie mam nic przeciwko _rzetelnym_ informowaniu o ich istnieniu i o tym, jak z nich korzystać. Podzielam obawy, że ta ministerialna propaganda może być bardziej ideologiczna niż rzeczowa... ale to nie znaczy, że należy od razu zabierać się za zwalczanie metod naturalnych. One też mają swoje zalety.
Jajcuś
- 29 listopada 2006 20:49:46
Zauważyliście, że mówimy o czym innym niż problem poruszony przez Remiq'a?
klisu
- 29 listopada 2006 20:51:14
może trochę... ale kto by się tym przejmował
Co do wpisu Remiq'a... mam mieszane uczucia...
Wolałbym, żeby państwo nic samo nie promowało tylko umożliwiało promocję zainteresowanym (producentom środków, kościołom, organizacjom pozarządowym) i ewentualnie dopilnowało rzetelności (żeby ani jedni ani drudzy nie mogli bezkarnie kitu wciskać).
Ale jest jak jest, państwo wzięło od nas pieniądze i chce za to coś promować, jakąś politykę zdrowotną prowadzić... w takim wypadku lepiej patrzeć im na ręce, odkręcać co przekręcają i w miarę możliwości przekonywać do mniej głupiego wydawania tych pieniędzy...
Jajcuś
- 29 listopada 2006 20:57:28
!Ona (0/0)