Telewizja Polska (TVP) uruchomiła właśnie TVP Sport, a za nim mają pójść kolejne kanały tematyczne - na razie wiadomo o kanałach historycznym, filmowym i rozrywkowym. W odróżnieniu od TVP Kultura nowe kanały mają być płatne. I tu pojawia się problem -w końcu telewizja z założenia jest publiczna.
Nowe kanały tematyczne, które powinny stać się motorem rozwoju TVP, mają być finansowane z reklam, sponsoringu i opłat za licencję od platform cyfrowych i sieci kablowych. TVP jest współfinansowana z abonamentu i teoretycznie jej program powinien być dostępny dla każdego, kto go płaci. „Jesteśmy przeciwni udzieleniu koncesji na nowe kanały tematyczne TVP, ponieważ nadawca adresuje je do bardzo ograniczonej liczby obywateli - odbiorców telewizji kablowej, obejmującej 30 proc. gospodarstw domowych i płatnych platform cyfrowych” - napisał Jacek Silski, prezes Stowarzyszenia Firm Branży Satelitarnej w liście do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.
Telewizja publiczna uważa, że część kanałów tematycznych nie jest włączona do działalności misyjnej i zasada dostępności dla każdego Polaka ich nie obowiązuje. Ustawa o RTV nakłada na telewizję publiczną obowiązek bezpłatnego rozpowszechniania jedynie TVP1, TVP2, TV Polonia i programów regionalnych, enumeratywnie wymienionych w ustawie. Inne programy mogą być udostępniane na podstawie decyzji władz TVP - ripostuje Daniel Jabłoński.
TVP chce podzielić kanały tematyczne na dwa rodzaje - część ma być bezpłatnie udostępniana operatorom kablowym i platformom satelitarnym, a za część TVP będzie pobierała opłaty i będą one wtedy włączane do pakietów premium.
Przecież to proste. Należy zastosować to, co w innych dziedzinach polskiego państwa.
Proponuje ustalić koszyk świadczeń podstawowych, w ramach którego telewizja będzie bezpłatna^W"bezpłatna" dla wszystkich, ale od godziny 3 do 6 rano. Następnie należy ustalić maksymalną ilość oglądających i powołać ministra telewizji (polecam pana przewodniczącego). Jego wujek na antenie stwierdzi, że nie wierzy, że telewizja istnieje i poda informację, że scjentolodzy kupują żonie kota i garnek na ceremonię ślubu.
Nie to, żebym wierzył (bądź nie) w ewolucję/kreacjonizm. Po prostu przykład wydał mi się adekwatny do sytuacji.
!Ona (0/0)