Jeśli spojrzeć na chwilowe skutki konkurencji u żab, można spostrzec, że jeśli na terenie zdolnym wyżywić jedną, zalęgną się dwie, to w wyniku konkurencji, tylko jedna przeżyje. Pan Anarchista stwierdza, że każda konkurencja u zwierząt jest szkodliwa dla gatunku - gatunek traci jednego osobnika. Dość ciekawa teza, jeśli wezmiemy pod uwagę fakt, że gdyby cały teren nadający się do polowań podzielić na równe części i umieścić tam tyle, ile mogłoby się wyżywić, żadna by nie zginęła. A gdyby dodać kolejną? Bez konkurencji, a ze współpracą, żaba mogłaby się poddać eutanazji.
Trochę trudno dyskutować z panem Piotrem, ponieważ już go pewnie nie ma na tym świecie. Survive the fittest mógłby być lepszy dla gatunku. Bardziej przystosowana żaba by wygrała konkurencję. No, chyba że słabsza na zasadzie "współpracy" by zrezygnowała.
Wilki pracują... "pracują" w grupie. Pojedyńczy wilk nic nie zdziała. Czy aby na pewno? W watasze również panuje zasada konkurencji przewodnika stada z pozostałymi wilkami. On ma samice, oni chcą mieć, by mieć potomstwo. Współpraca czy konkurencja?
Cóż lepiej działa na naukowców, niż nowa wojna? No, ale to anarchiści, chyba możemy im wybaczyć. 
No tak, ale jest jeszcze mnóstwo niedomówień - walka o samicę, o terytorium. Nie da się od tak sprawić, żeby nagle wszyscy ludzie zaczęli współpracować. Są oni bowiem jak zwierzęta: mają wbudowane jakieś instynkty, które nimi kierują.
splash
- 04 września 2006 07:51:07
!Ona (0/0)