Raz popełniłem błąd ratując dziewczynę z bardzo patologicznej rodziny. Była moją dziewczyną od trzech lat w tamtym momencie, a ja byłem młody, naiwny i bardzo bardzo głupi. Dla niej zostawiłem darmowe mieszkanie, jedzenie i generalnie świetne warunki do życia w moim domu rodzinnym. Wymieniłem samochód na coś mniejszego, żeby płacić mniej za benzynę i ubezpieczenie, znalazłem miejsce, które mogłem wynająć razem z przyjacielem i powiedziałem rodzicom co robie. Zabronili mi tego, ale ja się nie wahałem. Odrzuciłem wszystko w imie ratowania jej od rodziny. Po cichu przenosiła rzeczy, bez których by chyba umarła w moim mieszkaniu, gdy rodzice się zorientowali i się zaczęło.
Byłem w pracy, gdy do mnie zadzwoniła mówiąc, że się boi. Bez wahania powiedziałem szefowi, że może mnie zwolnić jeśli chce, ale muszę coś zrobić. Jej rodzice mieszkali dosłownie pięć minut drogi od mojej pracy. Gdy byłem już w samochodzie, zadzwoniła, bym nie przyjeżdzał, bo jej ojciec ma broń. Zadzwoniłem do wszystkich, których znałem i przekonałem by stawili się przed jej domem, od moich rodziców po dalszych przyjaciół i każdego kto mi się przypomniał. Potem wszedłem do domu i zmierzyłem się z naładowaną bronią jej ojca. Dla kobiety, którą kochałem. Stała wtedy koło przybranej matki i ojca krzyczącego na nas dwoje i wymachującego rewolwerem. Powiedział, że mnie zastrzeli, jesli stąd nie wyjdę, więc odsunąłem się poza drzwi frontowe. Wyszliśmy na ulicę, gdzie nie miał prawa nam nic zrobić i czekaliśmy na nią i jej rzeczy. To była ich nowa zasada - mogła wziąć swoich rzeczy tyle, ile mogła udzwignąć.
Dwa dni później, wyprowadziliśmy się z mieszkania do domu, który dzieliliśmy z moim znajomym.
Co ciekawe, jej stan emocjonalny był coraz gorszy. Przestałem sypiać i coraz gorzej mi szło w szkole, bo musiałem pracować i spędzać jeszcze więcej czasu, by ją pocieszać. Prawie rok później, musiałem wziąć kolejną pożyczkę, by spłacić kaucję za dom, byśmy mogli wyjść na czysto z tą sprawą.
Po dwóch latach od czasu jak uciekła od swoich rodziców, zdradziła mnie i próbowała kłamać na ten temat. Dałem jej czas, by wyznała prawdę i zobaczyła, że to koniec. Przez miesiąc spaliśmy osobno, nocowała u matki. Gdy do mnie zadzwoniła by zerwać, nie miała odwagi by to zrobić, musiałem ja.
Siedem miesięcy później, wyszła za o wiele starszego od niej mężczyzne, przeciwko woli jej ojca. Powiedziała mu, by szedł do piekła i naprawdę zaczęła żyć po swojemu. Ja wciąż spłacam pożyczki, które zaciągnąłem z myślą o życiu, które mieliśmy mieć. Właśnie mijają cztery lata od czasu kiedy wszedłem i spojrzałem na wycelowany we mnie rewolwer.
Morał z tej historii jest taki, że jak uzależnienie i złe nawyki, sytuacja patologicznia nie zmieni się, chyba że ta osoba chce to zmienić. Nie możesz ich uratować. Możesz co najwyżesz wskazać inną drogę i mieć nadzieje, że nią podążą.
Cała historia kosztowała mnie ponad osiem tysięcy dolarów, wyrzucenie z koledżu (bo musiałem więcej pracować, by mieć na utrzymanie), niezliczone godziny bez snu, emocjonalne męki przy obserwowaniu jak się od siebie oddalamy i stratę idealizmu na temat miłości leczącej każdą dolegliwość.
(...)Było warto. To doświadczenie nauczyło mnie, że żadna siła na świeci nie zmieni Twojego życia za Ciebie. Czy to jest ucieczka przez rodziną, utrata kilogramów, rzuczenie palenia czy cokolwiek innego, co chcesz zmienić. To musi wyjśc od Ciebie.
Oto przed państwem, rozkład płynów pod maską Fiata Pandy:
!Ona (0/0)