27 sierpnia 2005, 18:03:38 - Poziom: 0 [ Ogólne] Życzenie ślubne

Mężu mój miły, ty już leżysz w grobie,
A ja trwam jeszcze na świecie po tobie.
Ale co żywe, umrzeć bym wolała,
Bom tylko na płacz wieczny tu została.

link

1 komentarz

26 sierpnia 2005, 10:30:03 - Poziom: 0 [ Ogólne] Fragment snu

Rzecz dzieje się w mieszkaniu mojego dziadka, ale aktorami są ludzie ze Świata wg. Kiepskich. Zaczyna się w kuchni.
Marylka:
Ratuj mnie! Zaszczep mnie, a ja zaszczepie Ciebie!
Wyciąga strzykawkę i nakuwa się kilka razy. Cyc wciska tłok i troche szczepionki dostaje się pod skórę.
Remiq:
Co tu się dzieje? Nie wiem, wychodze.
Otwiera drzwi, a za nimi pełno zombie. Ucieka do dużego pokoju, ale zombie podążaja za nim. Rzuca w nie pufą i biegnie do kuchni. Gdy otwiera drzwi, żywe trupy go otaczają. Przy nim samym jest trup Paździocha.
Remiq:
Pomyłka! Nie te drzwi!
Paździoch-zombie:
A, to przepraszam.
Zombie się wycofują.

7 komentarzy

25 sierpnia 2005, 17:50:48 - Poziom: 0 [ Ogólne] Khem.

"O takim prezydencie marzyłam" - powiedziała pani prezydentowa. Khem.

5 komentarzy

22 sierpnia 2005, 20:07:51 - Poziom: 1 [ Ogólne] Gdańsk - niedziela

Wstaliśmy z bólem kręgosłupa i zamiarem dostarcia na Westerplatte i do Oliwy. Ale przedtem śniadanie przygotowane przez Jade :). Niestety czajnik był współdzielony, a odległość między pokojami wynosiła dwa piętra. Poprzestaliśmy na jednej herbacie. Teraz tylko poczekać, aż dziewczyny się przygotują (koszmar ;-) ) i w drogę.

Na Westerplatte dojechaliśmy autobusami (tylko dwie przesiadki) po drodze Jade została nagrodzona za wejście na szczyt wieży z poprzedniej notki. Nagroda ponoć smakowała :).

 

Remiq w odblaskowym plecaku

Na miejscu zobaczyliśmy plażę (wstęp wzbroniony - informuje tabliczka) pełną ludzi, gruzy koszar(zagrożenie życia- informuje tabliczka), w których ojciec pokazywał córce "jak wygląda budynek, który może się za chwile zawalić, od środka". A przede wszystkim wielki napis "Więcej Wojny!", który (nie)stety okazał się głosić "Nigdy Więcej Wojny".

 

Jade na Westerplatte

Wspieliśmy się do pomnika przez drogę otoczoną dziką różą. Mimo iż wiał wiatr, między nimi było zadziwiająco ciepło. W dodatku ten zapach :).

 

Kuszące, acz nieosiągalne. Tym razem, to latarnia morska w Gdańsku.

Kolejnym punktem programu miała być przeprawa na drugą stronę i zwiedzanie latarni morskiej. Nie znaleźliśmy przystani, więc obejrzeliśmy zabytek tylko okiem aparatu.

 

Mapa parku. Mało prawdziwa.

Szybka Kolej Miejska okazała się mieć strasznie powolne kasjerki, dzięki czemu kolejki pod kasami były odstraszające. Nas też odstraszyły. Autobus i tramwaj później, znaleźliśmy się w Oliwie. Pierwszą rzecz, jaką zauważyliśmy, była niezgodność mapy i ścieżek w parku Oliwskim.

 

Pałac opatów. Najbardziej zakolejkowane miejsce przed pałacem.

Nie przeszkodziło nam to jednak w dotarciu do Pałacu Opatów, w którym odbywała się kolejna wystawa nt. Solidarności. A przed pałacem, jedna dziewczyna zaniosła kota na spacer. Kot wyglądał na zadowolonego.

Do skomercjalizowanej oliwskiej katedrzy udało nam się wcisnąć między chrztem, a ślubem. Cóż to był za smutek w oczach pana młodego o ciekawej fryzurze.

 

Wiewiórka palmiarna. Rzadki okaz.

Zwiedziliśmy również pobliską palmiarnię. Nie zrobiła na nas wielkiego wrażenia. Ogród na zewnątrz był o wiele ciekawszy. Oprócz "strzelających chwastów", które można znaleźć w Lasku Arkońskim (w Szczecinie), upolowaliśmy wiewiórkę. Po dostaniu flashem po oczach (moja wina), uciekła.

Postanowiliśmy zjeść obiad w pierwszej napotkanej knajpie. Pizzeria Margarita wydawała się być dobrym miejscem, jednak to, co miało nastąpić, mrozi mi żołądek do tej chwili. Po przyjrzeniu się pizzom, zdecydowaliśmy się na risotto z kurakiem dla Jade i K, a dla mnie i Ma spagettii z sosem pesto. Krótko mówiąc, makaron był rozgotowany, a sos... sadystka Jade potem mnie torturowała słowem "bazylia". Za to risotto smakowało jak groszek z kurczakiem. Grunt, że się najedliśmy.

 

Pantera na wybiegu. Jak gwiazda filmowa.

Po obiedzie pobiegliśmy na autobus do oliwskiego zoo. Nie dojechaliśmy, bo był korek na drodze do zoo. Korku nie zauważyliśmy, ale... Dostałem bilet z fajnym hipciem. Niestety, bileterka urwała go i kazała pokazywać legitymacje ;-(.

Przy wejściu był wybieg dla pingwinów, co Jade radośnie skomentowała: Linuksy! A jako, że tłoczyły się wszystkie przy zamkniętej furtce, zanuciła "Mury".

Oglądaliśmy białe szpaki i papugi. Nie jestem do końca pewien, kto kogo nauczył, ale po wizycie u Gwarka, Jade wciąż powtarzała: "Łeee" i "Bleee". Gwarek robił to samo ;-)

Przy jednej z alejek stała budka z tabliczką: "Tu mieszka prąd". Niestety, chyba się rozchorował, bo nie zobaczyliśmy.

Widzieliśmy Żbika oddzielonego od młodych. Wspinała się po kratach, a potem po sufice. Nic to nie dało :(.

W klatce obok, tchórzofretka chciała popełnic samobójstwo wbiegając z dużą prędkościa na kraty. Czynność powtarzała.

Kamel pozujący do zdjęcia.

Obok klatki pantery ze zdjęcia był ogródek piwno-kurczakowy. Na ławce siedział sobie leniwy, zadowolony kot, jedyne zwierze bezskrzydłe na wolności.

Miło jest na wolności.

Przy małpach K i Ma spotkały kobietę, której zamknięto przed nosem drzwi do toalety. Na sugestię, by poszła do pingwinów, odpowiedziała: "Nie będe robiła do pingwinów!". A koło pingwinów była toaleta ;-).

Zmęczeni, wróciliśmy do kwatery. Jeszcze tylko kolacja przygotowana przez Jade, prysznic w łazience bez zasłonek i do łóżka. :)

 

11 komentarzy

22 sierpnia 2005, 18:50:16 - Poziom: 0 [ Ogólne] A może by tak egzamin?

Zdarzylo sie pewnego razu, ze uczen Mistrza Kung-Fu przeszedl z powodzeniem nauki wstepne i przystapil do Ostatecznej Próby. Rzekl mu tedy Mistrz:
- Stan na placu przed swiatynia i przepolów golymi rekami deske, która ujrzysz oparta o kamienie.
Poszedl tedy uczen i ujrzal ledwo ociosana klode twardego drewna. Nie ulakl sie jednak i gola dlonia uderzyl w nia tak mocno, ze pekla i dwie polówki spadly na ziemie.
- Dobrzes wykonal zadanie - rzekl Mistrz - Teraz czeka cie drugi sprawdzian. Pójdziesz ze mna do gospody w miescie.
Poszli tedy do gospody, gdzie ujrzeli dwóch zloczynców bijacych niewinnego kupca.
- Czyn co trzeba - rozkazal Mistrz.
Rzucil sie tedy uczen w wir walki i wnet wylecial za drzwi z podbitym okiem i bez zebów. Wrócil tez zaraz w nieslawie do domu, a zgromadzonej przy stole rodzinie rzekl:
- To samo co rok temu. Plac poszedl dobrze, ale spier*****m na miescie.

1 komentarz

22 sierpnia 2005, 18:40:47 - Poziom: 0 [ Ogólne] Rotfl ze wspomnień

Któregoś dnia wpadł do mnie Lobo. Gadałem wtedy z kimś przez IM. Mój rozmówca powiedział coś zabawnego, a Lobo nie mógł w tego zrozumieć, że ja z kamienną twarzą napisałem "ROTFL". No cóż, Jade już kiedyś napisała "jak łatwo się uśmiechać na GG, płacząc iRL".

3 komentarze

22 sierpnia 2005, 16:29:57 - Poziom: 1 [ Ogólne] Wyprawa do Gdańska - Sobota

Ja z "Haremem" (Jade, K, Ma) zawitaliśmy do Gdańska w sobotę. O piątej na dworcu, pięć godzin jazdy. Szczęście, że mieliśmy miejsca siedzące. Po drodze naprawiliśmy stolik, ale PKP żadnej nagrody nie ufundowało.

"Harem", a w tle Brama Złota.

Po dotarciu do kwatery podzieliliśmy się pokojami. Z Jade wzięliśmy małą klitkę z zagraconą szafą, twardym łóżkiem, paskudną tapetę i gitarą, zaś K i M przypadł luksusowy pokój piwniczno-kuchenny wraz z obsługą w postaci rodziny pająków. Po wizycie w Biedronce, wyruszyliśmy na Stare Miasto. Od razu spotkaliśmy miłego, obeznanego z obiektami turystycznymi (i butelkami) pana, który opowiedział nam o bramach (patrz pierwsze zdjęcie).

Chleb w Dniu Chleba

Następnie udaliśmy się na targ, by upolować główną atrakcję tego dnia. Niestety, atrakcja okazała się słono płatna (pół złocisza, za pół bułki) i nieco rozczarowująca. Ale za to można było kupić bursztyny, staniki, karty popa, koszulki, poduszki, srebro, masującą latarkę, klej przemysłowy (bardzo silny) czy zbadać swoją tęczówkę. Speszeni dziewczętami krzyczącymi przez megafon "Kup pan popa", uciekliśmy do Domu Uphagena.

Kupując ulgowy bilet na wystawę zegarów zrobiliśmy najlepszy wybór w czasie pobytu. Bilet ten obejmował wejście na wystawę zegarów wieżowych, o którym później przeczytacie. Po ogromnym mieszkaniu porozstawiane były najróżniejsze zegary, w tym zabawne zegary podróżne.

Śliczny ptaszek w otoczeniu ptaków.

 

Mała Jadalnia z fragmentem remiqa.

Należałoby wspomnieć pewną dziewczynę, ubraną w strój ludowy "z epoki", rozmawiającą przez telefon komórkowy. Po zgubieniu dziewczyn (K i Ma), zajadaliśmy się kanapkami obserwując stragan z certyfikatami "bycia w Gdańsku".

Mała Ania. Dla porównania postawiliśmy za nią największy piec kaflowy w Europie.

Następny przystanek to Dwór Artusa wraz z wystawą o Solidarności. Spotkaliśmy tam ojca-obcokrajowca, który tłumaczył swojemu synowi, kim jest Wałęsa. Miał naprawdę sporą wiedzę. Syn tego nie zauważył.

Aniołki Cejrowskiego

Nigdy nie wiesz, kogo spotkasz w Gdańsku.

 

Widok z wieży

Byliśmy niechętni na oglądanie kolejnej wystawy, jednak nie chcąc zmarnować biletu zakupionego w Domu Uphagena, stawiliśmy się koło Wielkiego Młyna. Sześćdziesiąt sześć stopni wyżej rozegrał się dramat. Jade ma lęk wysokości, co zostało uwiecznione w połowie drogi na szczyt.

Na szczycie, ale wciąż wystraszona.

Niespotykana determinacja wstąpiła w Jade i już nawet nie potrzebowaliśmy nikogo, by szedł przodem. Doszliśmy na szczyt i spotkaliśmy... hiphopowca uwalonego na krześle z słuchawkami na uszach.

Lęk pokonany.

 

Na szczycie Jade nakręciła film z panoramą Gdańska. Niestety, film ma 36MB, może później wrzucę, jeśli będzie zainteresowanie.

Niestety, nie udało nam się znaleźć miejsca, gdzie Lech Wałęsa przeskoczył przez płot. Prawdopodobnie nikt inny się tym nie interesuje :(. Obok pomnika była rozstawiona scena, telebim i martwe lalki w koszyku. A na telebimie jakiś facet się rozbierał.

W tym miejscu siły nas opuściły, więc wróciliśmy do kwatery rozmawiając o tym, co byśmy chcieli wypić.

Wieczorna kolacja z dziesięciu jaj i boczku okazała się nadzwyczaj sycąca. Tylko dlaczego to ja mam gotować? ;-( I dlaczego lodówka jest pełna jakiegoś mięsa? o_O Przy okazji zwiedziliśmy drugą kuchnie (w naszej nie było patelni). Bardzo kawalerska kuchnia. Szafka pełna butelek po piwie, zegar od twórcy kondomów.

Jeszcze tylko niemiecki film o klonie księżnej Diany i możemy iść spać w twardym łóżku z sadystycznymi poduszkami.

18 komentarzy

17 sierpnia 2005, 23:46:57 - Poziom: 0 [ Ogólne] Bardzo k... śmieszne.

Naprawdę profesjonalna strona supportu do karty FireWire.

4 komentarze

13 sierpnia 2005, 04:06:11 - Poziom: 0 [ Ogólne]

Coby nie było, jest 4:12 i nie idę spać, tylko wyjeżdzam.

Dodaj komentarz

08 sierpnia 2005, 13:50:33 - Poziom: 0 [ Ogólne]

Po blue screenie (dawno nie widzianym na 2k3), kamera sama się instaluje i... wypisuje, że nie działa. Fajnie. Zielona herbata nie skutkuje.

2 komentarze

08 sierpnia 2005, 12:42:41 - Poziom: 0 [ Ogólne] Firewire? Ktoś tego używa?

Na początek zagadka:
Co ma wspólnego FireWire (Apple'owskie USB) i Sasser Worm Removal Tool 4.0 (KB841720)?

Nic. Poza faktem, że jak się szuka firewire na stronie windows2003.pl, to wyszukiwarka znajduje właśnie "Sasser (A-F) Worm Removal Tool 4.0 (KB841720)". Cool.

W otrzymanej dziś paczce miałem kilka płytek drukowanych, kamerkę pod (tfu!) FireWire, kontroler (tfu!) FireWire, 23 scalaki Siemensa/Boscha i kilka płatów folii z bombelkami :P. Do tej pory: Nic nie działa.

3 komentarze

head Main Jogger. jajc. remiq.net. chrome. Notes headlines. bookmarks.
odstep.!Ona (0/0)
odstep.Przyjaciele (4/5)
odstep.CTD
odstep.eR
odstep.Jade
odstep.Lobo
odstep.Kategorie
odstep.embeded [5]
odstep.niepoprawne [13]
odstep.o remiqu [91]
odstep.14.03.2007 - 13.04.2009 [2]
odstep.Ogólne [927]
odstep.Politycznie [102]
odstep.projekt Libraria [13]
odstep.projekty [7]
odstep.Irony Projects [1]
odstep.projekt AmaLight [12]
odstep.projekt Fud [48]
odstep.remiq.net [21]
odstep.YPA [1]
odstep.Rodzinnie [4]
odstep.Szczecin [3]
odstep.Techblog [4]
odstep.Uczelnia [25]
odstep.z eksportu [20]
odstep.Jogger (7/7)
odstep.Kobieta z pingwinem
odstep.Gryzie :>
odstep.Zlota betatesterka
odstep.Klisu
odstep.Ocean
odstep.Ryba emblem
odstep.ZdzichuBG
odstep.WIPS (3/3)
odstep.Kasprzol
odstep.Radziem
odstep.Xycu
odstep.Bookmarks
odstep.Łosoś?
odstep.JAJC Plugins
odstep.Biblionetka
odstep.Login
odstep.Zalogowano jako:
odstep.
odstep.Archiwum
odstep.Styczeń 2004
odstep.Luty 2004
odstep.Marzec 2004
odstep.Kwiecień 2004
odstep.Maj 2004
odstep.Czerwiec 2004
odstep.Lipiec 2004
odstep.Sierpień 2004
odstep.Wrzesień 2004
odstep.Październik 2004
odstep.Listopad 2004
odstep.Grudzień 2004
odstep.Styczeń 2005
odstep.Luty 2005
odstep.Marzec 2005
odstep.Kwiecień 2005
odstep.Maj 2005
odstep.Czerwiec 2005
odstep.Lipiec 2005
odstep.Sierpień 2005
odstep.Wrzesień 2005
odstep.Październik 2005
odstep.Listopad 2005
odstep.Grudzień 2005
odstep.Styczeń 2006
odstep.Luty 2006
odstep.Marzec 2006
odstep.Kwiecień 2006
odstep.Maj 2006
odstep.Czerwiec 2006
odstep.Lipiec 2006
odstep.Sierpień 2006
odstep.Wrzesień 2006
odstep.Październik 2006
odstep.Listopad 2006
odstep.Grudzień 2006
odstep.Styczeń 2007
odstep.Luty 2007
odstep.Marzec 2007
odstep.Kwiecień 2007
odstep.Maj 2007
odstep.Czerwiec 2007
odstep.Lipiec 2007
odstep.Sierpień 2007
odstep.Wrzesień 2007
odstep.Październik 2007
odstep.Listopad 2007
odstep.Grudzień 2007
odstep.Styczeń 2008
odstep.Luty 2008
odstep.Marzec 2008
odstep.Kwiecień 2008
odstep.Maj 2008
odstep.Czerwiec 2008
odstep.Lipiec 2008
odstep.Sierpień 2008
odstep.Wrzesień 2008
odstep.Październik 2008
odstep.Listopad 2008
odstep.Grudzień 2008
odstep.Styczeń 2009
odstep.Luty 2009
odstep.Marzec 2009
odstep.Kwiecień 2009
odstep.Maj 2009
odstep.Czerwiec 2009
odstep.Lipiec 2009
odstep.Sierpień 2009
odstep.Wrzesień 2009
odstep.Październik 2009
odstep.Listopad 2009
odstep.Grudzień 2009
odstep.Styczeń 2010
odstep.Luty 2010
odstep.Marzec 2010
odstep.Kwiecień 2010
odstep.Maj 2010
odstep.Czerwiec 2010
odstep.Lipiec 2010
odstep.Sierpień 2010
odstep.Październik 2010
odstep.Listopad 2010
odstep.Marzec 2011
odstep.Kwiecień 2011
odstep.Maj 2011
odstep.Lipiec 2011
odstep.Wrzesień 2011
odstep.Październik 2011
odstep.Listopad 2011
odstep.
odstep.
odstep.

Powered by Jogger