Niczym świt, czyli tuż po drugiej części Potopu, sir Remiq ze swym wiernym towarzyszem plecakiem, wyruszyli w stronę najbliższego bankomatu, coby zapas gotówki i czekolady uzupełnić.
Pierwszą osobą, zastępującą drogę chyżemu programiście, był Bóga samego przedstawiciel w postaci jechowej. A właściwie, Jechowego. Ten ów młodzeniec, lat dwadzieściakilka, wręczył podróżnikowi księgę, stron cztery, i rzekł czyniąc gest Terminatora (gest terminatora III, nie hasta la vista, lecz "pogadaj z ręką"): "Jak sądzisz, czyja to ręka?". Widocznie nie był przygotowany na spotkanie ze studentem politechniki, gdyż zaśmiał się nerwowo słysząc odpowiedź, której się nie spodziewał: "Jak sądzę, to jest Twoja ręka." Sir Remiq słysząc reakcję na prawdę być może nie naukową, choć prawdopodobnie falsyfikowalną, przypomniał sobie historię inną, Sir Jasia, który zapytany przez katechetkę: "Cóż to jest, małe z rudą kitą, skacze po drzewach?" odpowiedział, że wiewiórka, choć znając pytającą, jest niemal pewien, że chodzi o Pana Jezusa. Wysłannikowi nieba nie dane było roztrząsać dalej problemu "właścicielstwa" dłoni, gdyż Sir Remiq uruchomił się nożnie i w akompaniamencie wyimaginowanych fanfar odszedł w stronę bożka doczesnego, kameleona zmieniającego imiona co pięć lat ustawowych, by daniny na rzecz państwa uniknąć.
Cóż tam ujrzał, język nie zdoła opisać, a pióro będzie zbyt słabe. Li tylko wspomnieć niewiastę kasjerkę, co w bożym gniwie, tuż po obsłużeniu innej niewiasty jeła wykręcać numer na plastikowym głosofonie. "Właśnie nie nabiłam jakiejś kobiecie punktów na kartę, a ona zakupy na firmę robiła, więc wydarła się na mnie, co ja robę, na co ja jej odszczeknąłam, co taka suka się pieni, więc ona... (...) ...a już się wtedy pohamowałam, bo już jej chciałam powiedzieć 'Widać jaka pani kulturalna!'. No, pa". Po tym akcie haniebnym odwróciła się do Sir Remiqa, który towarzysza musiał zostawić przy równie kulturalnej niewiaście, i zapytała głosem zakrwawionego mężczyzny pukającego do Twoich drzwi i pytającego: "Czy pański samochód był ubezpieczony?", czy zbiera on punkty. Z dokładnie tym samym załamaniem głosu na słowie "punkty", co na słowie "był". A odważny Sir Remiq odpowiedział: "Oczywiście, ha!"
4 komentarze