"Dwie malpy" powiedzialem stojac na przystanku zbiorowego cierpienia. Sklamalem, jesli zdanie moze byc raz prawdziwe, a raz nie. Mowilem prawde, gdy sie odezwali. Studenci pierwszego roku. ,
Slina kapala, ciela powietrze padajac u moich stop, a slowa pasowaly do calosci niczym belt do reki zula.
- Ja p* jaka d*, ktora w* a ja s* h* w* i n*. M* k* k* |splun|.
A na joggerze prawie to samo.
Ech, za stary chyba jestem; za dużo przecinków, za mało treści.
Wampirek
- 13 października 2004 02:26:44
Ja nawet nie potrfię sobie tego rozszyfrować..
batou
- 13 października 2004 09:45:09
I bylo chodzic na ta polibude? 
Lobo - 13 października 2004 17:03:31
...na Wzieu? 
eR - 13 października 2004 17:34:04
Ja nie tylko nie potrafię rozszyfrować tego zdania, ale mam również problemy ze zrozumieniem reszty treści:> Aczkolwiek ogólny sens wyłapuję:P
Jade - 13 października 2004 20:28:08
Jak widać, eksperyment sie nie powiódł. Ok, ostatnia notka tego typu. 
remiq - 13 października 2004 22:29:16
rotem to trzeba było, dla profanów. 
batou
- 13 października 2004 23:04:11
Jakby ROTem było, to bym się kapnął 
Wampirek
- 14 października 2004 03:00:38
!Ona (0/0)