Autor broni pomysłu z przedszkolem słowami "Nie miała racji [przeciwniczka idei - przyp rq]. Choć parlamentarne przedszkole nie powstało, pomysł Arciszewskiej nie był ekstrawagancją. Liczba sklepów, restauracji i klubów zapraszających matki z dziećmi wzrasta." Tylko, że jest pewna różnica między Sejmem, a sklepem restauracją czy klubem. I nie chodzi mi tu o szacunek do instytucji Sejmu, ale o status posła w nim. Poseł jest pracownikiem Sejmu. Dostaje pieniądze za to, że reprezentuje naród. Do sklepu przychodzisz wydać kasę, więc nic dziwnego, że powstają takie miejsca. Chwała przedsiębiorcom, którzy pomyśleli to matkach z dzieckiem. Prawidłowa decyzja zostanie nagrodzona większymi obrotami, ilością zadowolonych klientów etc.
Ale jakoś sobie nie wyobrażam, by w hucie stali postawiono żłobek, bo kobieta, która nie może się rozstać z dzieckiem, chce je przewijać w miejscu pracy. Od tego jest urlop wychowawczy (czy tam rodzicielski). Nie, pani poseł musi uczestniczyć w życiu sejmowym. W końcu za uczestnictwa w różnych komisjach można wziąć więcej kasy, niż wynosi dieta.


Ponoć serwis http://progames.org/ jest zorganizowanym, finansowanym przez znakomitych sponsorów reprezentantem polskiego profesjonalnego sportu zwanego potocznie gierzeniem. Jak by się mogło wydawać po artykułach w różnych czasopismach (Reset Forever itp.), "są dosłownie skazani na sukces". Więc oglądam ich stronę.
Co się rzuca w oczy: żaden ze sponsorów się nie ujawnił, strona jest o... o wywiadach, których udzielił prezes itp. Nie będę się nawet nad powiązaniami między nimi, serwisem http://fpp.pl i jedynym przeprowadzającym z nimi wywiady serwisem http://www.esports.pl/, ale jeśli dobrze pamiętam, to fpp.pl stworzył esports. Ale mogę się mylić :P IMO dziwna ta organizacja.


Jak widać po poprzednim wpisie, musiałem się obucić o nieżyciowej porze. Wszystko po to, by oddać krew przed angielskim.
Mission failed: Mam sie zgłosić w grudniu;
A potem już z górki. Od 8 do 17 na uczelni, na szczęście pomyślałem o tym by poranna bułka z liściem sałaty miała towarzystwo w postaci kawałków wołowiny.
Notka z PPC: Co ja tu robię? Pojechałem naprawić cudzego kompa, a stoje obok matki i ciotki gdy one oglądają buty w Hipernowej. Paranoja!
II notka - przystanek "stoisko rybne"
III notka - wohoo, wreszcie jedziemy do pacjenta!
Pacjent żyje. Wystarczył restart kompa. Źle się czuję. Gospodarze proponują mi wino. Odmawiam. Nalegają. Odmawiam. Nalegają. Ja: Connection refused. Oni:Retry. Okazałem się silniejszy.
Ponoć byłem widziany na gadu o nieludzkiej porze - 6:12. Najwidoczniej transport zapomniał mnie rozłączyć, skoro dostałem notki "i co Ty tu robisz o tej porze:>", "jeje Ty dalje nie spisz!!" i jeszcze komentarz do mojej radosności o tak życiowej porze. Ach, gdyby ten transport jeszcze umiał odpowiadać sam...


Protestuję przeciw "naśmiewaniu się z Jellonków" (fachowa nazwa, nie powiem). Aż tak zamknięci w sobie jesteście, że każde nawiązanie rozmowy z osobą, której nie znaliście traktujecie jak napad na Waszą... wolność? Może zaraz będziecie chodzić na imprezy z dyktafonami, by nagrać co ciekawsze początki rozmowy? :>
I co to w ogóle za nazwa "jellonki"?

Połączenie wszystkich landów europejskich bez jednego wystrzału się nie uda. Gdzieś na śląsku prezydent miasta zarządził, że 1 maja wystrzelą z armat. Tłumaczą się, że nie chcą być gorsi od mieszkańców lubelszczyzny, gdzie powstał dzwon "Od unii lubelskiej do unii europejskiej".
!Ona (0/0)
Przyjaciele (4/5)
Kategorie
Jogger (7/7)
WIPS (3/3)
Bookmarks
Login
Zalogowano jako:
Archiwum